sobota, 22 kwietnia 2017

#84: Całkiem obcy człowiek


Rebecca Stead | Wydawnictwo: IUVI | 328 stron | lit. młodzieżowa
★★★★★☆☆☆

Która to prawdziwa ty? Ta, która przeczytała tę książkę i pokochała ją całym swym sercem? Czy może ta, która przeczytała tę książkę, lecz nie za bardzo przypadła jej ona do gustu? I czy jedna jest w stanie nie wykluczać drugiej? Jakby się dłużej zastanowić nad tymi pytaniami, można dojść do wniosku, iż mój przypadek jest... skomplikowany. A wszystko przez to, że to całkiem obca książka - inna niż mi się na początku wydawało.
 
Tabitha to młoda feministka, która jest bezbłędna w odczytywaniu intencji innych ludzi. Emily zaczyna "spotykać się" z pewnym chłopakiem, choć "spotykać" to niewłaściwe słowo - ich relacja opiera się na przesyłaniu sobie zdjęć, co zaczyna zmierzać w bardzo złym kierunku. Bridget zadręcza się myślami o tym, jakim cudem przeżyła wypadek, z którego wcale nie powinna wyjść cało. Do tego z niewiadomych przyczyn zakłada opaskę z kocimi uszami i nie ściąga jej prawie nigdy. Z pozoru różne, ale ich trójkę łączy jedno - przyjaźń. Niestety, w tym roku zostaje ona wystawiona na próbę. Czy ich odwieczna zasada o niekłóceniu się ma odbicie w rzeczywistości? Czy ich przyjaźń przetrwa?

To właśnie życie. To, gdzie śpisz i co widzisz, kiedy się rano budzisz, komu opowiadasz
o swoim dziwnym śnie, co jesz na śniadanie i z kim. Życie to nie jest coś,
co ci się przydarza. To coś, co sam tworzysz, cały czas. To te pół minuty rano,
kiedy twoja kotka zapomina o swoich humorach i okazuje ci miłość. I olewa,
czy ktoś to widzi.

"Całkiem obcy człowiek" to książka opowiadająca historię o nastolatkach dla nastolatków. Na jej kartach można natrafić przede wszystkim na problemy, jakie często spotykają młodych ludzi na etapie dojrzewania. Począwszy od pierwszych miłości i związanych z tym emocji, przez liczne kłótnie i problemy z przyjaciółmi, chęć bycia akceptowanym przez daną grupę osób, na poznawaniu samego siebie kończąc. Wierzę, że autorka chciała stworzyć coś, co będzie niosło przesłanie - owszem, po części tak jest, ale ja, jako pełnoprawna nastolatka w piętnastym roku życia, jestem odrobinę nieusatysfakcjonowana i mam pewne obiekcje co do tego, jak został tam przedstawiony świat nastolatków. Historia momentami jest po prostu infantylna i naiwna. Dodatkowo niektóre zachowania bohaterów znacznie odbiegają od tych, które obserwuję na co dzień u osób z mojego otoczenia. To zupełnie tak, jakby postacie były trochę oderwane od rzeczywistości, przez co nastolatkowie czytający tę książkę mogą nie utożsamić się z żadną z nich.

Jeśli chodzi o kreację bohaterów - każda postać z pewnością jest bardzo ciekawa i różnorodna. Zaintrygowały mnie przejawy feminizmu u Tabhithy, jednak to Bridget i jej skomplikowaną przeszłość oraz historię przebiegu wypadku, w którym nieomal straciła życie, polubiłam najbardziej. Za to Emily ciągle irytowała mnie swoją postawą i naiwnością podczas korespondowania z pewnym chłopakiem. Cały czas miałam ochotę nią potrząsnąć i wykrzyczeć jej, by się opanowała. Co ciekawe, autorka wprowadziła czwartą bohaterkę. Jej losy można śledzić w rozdziałach zatytułowanych "Walentynki", gdzie narracja jest prowadzona w formie drugoosobowej. To bardzo rzadko spotykany zabieg i wcześniej nie zetknęłam się z niczym podobnym. Miałam pewne problemy, co do nagłego przeskoczenia na taką formę, ale po pewnym czasie się przyzwyczaiłam.

Gdy miała osiem lat, Bridget Marsamian obudziła się w szpitalu, a lekarz powiedział jej,
że powinna nie żyć.

Plusem jest to, że książkę tę czyta się bardzo szybko. Objętość pozwala na ukończenie jej w dwa wieczory lub nawet jedno długie popołudnie. Nie ma żadnych nieścisłości i niejasności, a autorka posługuje się prostym językiem. Występuje znacznie więcej dialogów niż opisów. Tempo akcji niestety nie powala. Wydarzenia rozgrywają się spokojnie i powoli. Ale bez obaw, nie zanudzicie się na śmierć. Sama fabuła jest bowiem intrygująca i ciekawa.

Jeśli ktoś liczy na lekką i odprężającą lekturę, "Całkiem obcy człowiek" będzie książką idealnie nadającą się. Całość jest bowiem przyjemna, niezbyt głęboka, na pewno nie skomplikowana. Poleciłabym ją tej młodszej młodzieży, gdyż ci odrobinę starci czytelnicy, podobnie do mnie, mogą czuć się nie w pełni usatysfakcjonowani przedstawioną historią. Książka jest dobra, ale nie pozbawiona wad.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu IUVI

+ 2,4 cm do: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu;

2 komentarze :

  1. Podzielam Twoje zdanie o tej książce. Uważam, że jest taka do przeczytania i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam i totalnie sie z Toba zgadzam ;) dobra książka dla nastolatków, która na pewno skradnie pare młodych serc jednak dorosłych czytelników zapewne nie porwie . Lekka i przyjemna lektura. Piękny blog , piękne recenzje , dodaje do obserwowanych i zapraszam do mnie
    Pozdrawiam

    Czytankanadobranoc.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń

Zostaw ślad swojej obecności :)