sobota, 4 lutego 2017

#77: Kod Leonarda da Vinci


 Dan Brown | Wydawnictwo: Sonia Draga | 568 stron | kryminał/thriller
★★★★★★★★★

Jedni ją kochają, drudzy nienawidzą. Nie ma chyba ani jednej osoby, która stałaby na neutralnym gruncie, jeśli w grę wchodzi "Kod Leonarda da Vinci" autorstwa Dana Browna. Od momentu przeczytanie tej książki zdążyłam zaobserwować, jak sprzeczne noty i opinie ona zbiera. Nie mam bladego pojęcia, czym jest to spowodowane - może to za sprawą zbyt poważnego (dosłownego) traktowania kontrowersyjnego tematu, poruszonego przez autora? A może przez brak umiejętnego oddzielania fikcji od rzeczywistości? Wiem jedno - ta powieść jest naprawdę dobra i z czystym sumieniem mogę polecić ją każdemu. To, po jakiej stronie "obozu" staniecie, to już wyłącznie wasza decyzja.

W Luwrze zostaje zamordowany kustosz całego muzeum Jackues Sauniere. Policja odnajduje jego ciało w nietypowej pozycji i otoczeniu. Jest ono bowiem rozebrane do naga, ułożone na kształt renesansowego dzieła Leonarda da Vinci - człowieka witruwiańskiego, a na piersi ma namalowany krwią pentagram. Tuż obok, na posadzce, wypisane są jakieś przypadkowe liczby i niemające sensu zdanie. W związku z tym policja angażuje do pracy Roberta Langdona - specjalistę od symboli. Mężczyzna nie wie jednak, że tak naprawdę jest on podejrzewany o dokonanie zabójstwa. Z odsieczą przychodzi kryptolog Sophie Neveu, wnuczka Sauniere'a, która wie, że Langdon nie popełnił przestępstwa. Razem wyruszają krętą ścieżką pozostawionych przez kustosza zagadek i szyfrów, by oczyścić imię wykładowcy z Harvardu, natrafiając na ślady Świętego Grala. Zostają wplątani w intrygę, która sięga aż początków chrześcijaństwa, jednocześnie poszukuje ich cały Paryż.


- Te książki nie mogą skutecznie współzawodniczyć z wielowiekową historią,
zwłaszcza kiedy tę historię opowiada niekwestionowany bestseller wszech
czasów. - rzekł Langdon.
Faukman wytrzeszczył oczy.
- Chyba nie powiesz, że Harry Potter też jest o Świętym Graalu.
- Miałem na myśli Biblię.

Nigdy wcześniej nie czytałam żadnej książki Dana Browna. Postanowiłam to jednak zmienić, między innymi przez wzgląd na filmy na podstawie jego powieści, popularność, opinie innych czytelników czy sam fakt, że pisarz porusza naprawdę kontrowersyjne tematy. Jak widać nie boję się wyzwań i tematów tabu. Kościół katolicki jest dla większości z nas niemal nieskazitelnie czystą i niesamowicie dobrą instytucją, Brown w "Kodzie" podkreśla jednak jego ciemną stronę, tak często przez nas pomijaną i zapominaną. Wyolbrzymia wady, a zalety ukazuje w złym świetle, doprowadzając do tego, że tracą one swoje znaczenie. Stawia też pod znakiem zapytania niemal wszytko, co Biblii i Kościoła dotyczy. Od boskości samego Jezusa, przez autentyczność Testamentów, do sugestii, że Maria Magdalena była tak naprawdę kochanką Chrystusa, a ich potomkowie żyją do dziś, ukrywani przez Zakon Syjonu. Opowiada o niegodziwościach przedstawicieli katolicyzmu, o wieloletnich mordach, paleniu czarownic, dyskryminacji kobiet, wyprawach krzyżowych.

Dan Brown wysuwa swoje teorie na podstawie dzieł Leonarda da Vinci, a opiera je na licznych dokumentach i badaniach, a także na historii, tworząc spójną całość. Do wszystkich przewrażliwionych lub mocno wierzących: nie ma się co bulwersować, sam autor przyznaje, że to wyłącznie fikcja. "Kod Leonarda da Vinci" mówi też o tajemnicy Świętego Grala i o tym, że niekoniecznie musi on być kielichem dającym nieśmiertelność. Traktuje go jak metaforę - dla każdego z nas znaczy co innego, wszystko zależy od interpretacji. Jego poszukiwania przedstawia w bardzo skomplikowany i zawiły sposób, nie dając bohaterom książki chwili wytchnienia.


 Człowiek może się posunąć o wiele dalej, by uniknąć, tego, czego się boi,
niżby zyskać to czego pragnie.

Bardzo podoba mi się ilość symboli, zagadek, szyfrów i innych ciekawych niewiadomych wykorzystanych w tej powieści. Zarówno anagramy, ciągi matematyczne, pentagramy, jak i odwołania do starożytnych religii przyprawiają o szybsze bicie serca. Każdy taki element wprowadza aurę tajemniczości, coraz to mocniej wzbudzając ciekawość. Rozdziały są stosunkowo krótkie, więc dobrze się je czyta. Do tego Dan Brown  kończy każdy z nich jakby "urywając" w najciekawszym momencie. Nie ma innego wyjścia, trzeba brnąć dalej.

Zostałam po prostu porwana w sidła tej fascynującej powieści. Od samego początku byłam oczarowana klimatem, jaki stworzył autor. Ogromnie cieszyły mnie opisy wszystkich cudownych miejsc - Luwru, ulic Paryża nocą czy Londynu, a także dzieł sztuki i ich analizy według profesora symboliki. W niektórych momentach czułam się tak, jakbym razem z bohaterami tej książki brała udział w pościgach, skomplikowanych poszukiwaniach oraz inteligentnych rozmowach, z których i tak pewnie niewiele bym zrozumiała. Składam pokłony Brownowi za tyle niesamowitych pomysłów, zręczne poprowadzenie fabuły i stworzenie tak zakręconej układanki bez żadnych potknięć i niedociągnięć. Szacunek! Pióro pisarza sprawia, że stronę techniczną należy odhaczyć przy okienku "wykonane po mistrzowsku". Niezwykle dojrzały język, metafory, przemyślenia, a przy tym nie przynudza - czego chcieć więcej? No, i zakończenie po prostu wbija w fotel.

O bohaterach nie powiem wiele - nie wyróżniają się spośród innych niczym szczególnym, no może nieprzeciętną wiedzą i inteligencją. Zaznaczę tylko, że nie oni są w tej książce grają pierwsze skrzypce. Nie na nich mamy się skupiać. Ważniejsza jest sieć intryg, kłamstw i tajemnicze morderstwo, które zapowiada obiecujący kryminał z domieszką thrillera.


(...) każda religia opiera się na fabrykacji. Taka jest istota wiary. Wiara
to przyjmowanie za prawdę tego, co sobie wyobrażamy jako prawdę,
a czego nie możemy udowodnić.

Tym, którzy tej historii jeszcze nie znają - gorąco polecam. Jest to niesamowita, naprawdę ciekawa, doskonale skonstruowana książka, która porusza kontrowersyjne tematy. Autor ukazuje kościół katolicki z zupełnie innej perspektywy, a przy tym potrafi się nie pogubić. Wiem, że do "Kodu Leonarda da Vinci" wrócę jeszcze nieraz. Już nie mogę się doczekać lektury kolejnego tomu. Oby był równie rewelacyjny.

W serii Robert Langdon:
Kod Leonarda da Vinci | Anioły i demony | Zaginiony symbol | Inferno | Pochodzenie

+ 3,7 cm do: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu;

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Zostaw ślad swojej obecności :)