niedziela, 30 października 2016

Przegląd filmowy #2: zając perkusista, szybkie samochody oraz nieudany horror

Hej!
Witam Was w drugiej odsłonie Przeglądu filmowego. Serię tę przyjęliście ciepło, więc postanowiłam ją kontynuować. Ostatnim razem zapomniałam wspomnieć, że częstotliwość dodawania takich postów to każdy przedostatni dzień miesiąca i tego trzymać się będę. Tym razem znajdziecie garść starszych filmów, gdyż sama nie oglądam tylko tych nowych produkcji, oraz jeden czy dwa nieco młodsze.


Mecz ostatniej szansy, reż. Barry Skolnick, 2001, komedia sportowa
★★★★★★★

"Były piłkarz, który trafił do zakładu karnego, podejmuje się trenowania drużyny złożonej ze skazańców. Celem jest zwycięstwo nad ekipą strażników więzienia."

Nie miałam w planach tego filmu, ale kiedy nie znalazłam nic ciekawszego w telewizji, mój wybór padł właśnie na "Mecz ostatniej szansy". Zaczęłam oglądać i... odrobinkę przepadłam, choć może nie jakoś bardzo. Intrygujący, okraszony bardzo dobrym soundtrackiem. Pełen emocjonujących scen, w którym pierwszoplanową rolę odgrywa piłka nożna. Idealny zarówno dla zapalonych sportsmenów, jak i kanapowych leniwców. Historia bardzo prawdziwa w odbiorze, prawdopodobnie za sprawą głównego bohatera, który jeszcze dzień wcześniej był światowej sławy zawodnikiem, a dzisiaj już stoczył się i wylądował za kratkami. Podobały mi się przedstawione w tej produkcji realia życia więziennego oraz element meczu, w którym postacie poboczne miały szansę odpłacić się pracownikom za wszelkie krzywdy.



Hop, reż. Tim Hill, 2011, familijny
★★★★★

"Zając Zet, dziedzic fabryki słodyczy na Wyspie Wielkanocnej, nie ma ochoty przejmować schedy po ojcu. Ucieka więc z domu, aby zostać perkusistą rockowego zespołu."

Jak już kiedyś mówiłam, lubię oglądać bajki i uważam, że nikt nie jest na nie za stary. Ten film to efekt wieczornej nudy, obejrzany na mini seansie filmowym z siostrą i jej mężem. Bardzo lekki i przyjemny w odbiorze. Nada się idealnie na rodzinne popołudnie z dzieciakami. Łagodna, zabawna historia, opowiadająca o zającu z wielkimi marzeniami. Sądzę, że każdy może utożsamić się z Zetem, bo kto z nas nie marzył nigdy o czymś wręcz niemożliwym? Jedynie nie podobała mi się odrobinę koncepcja bajki, ale to już temat na inny dzień.



Anioł Śmierci, reż. Tom Harper, 2014, horror
★★

"Do ponurej posiadłości Eel Marsh przyjeżdża grupa dzieci ewakuowanych z wojennego Londynu. Ich pojawienie się budzi najmroczniejszego mieszkańca domu."

Wiem, że po horrorach nie można spodziewać się ogromnej ilości logiki, niesamowitych zwrotów akcji czy wyrafinowanych bohaterów. Przeważnie opowiadane historie po którymś filmie z rzędu powielają się i zaczynają nużyć. Ten był jednak wybitnie nieudany. Miejscami bezsensowny i przekombinowany. Pozostawił po sobie mnóstwo pytać i niedopowiedzeń. Połowy nie zrozumiałam, więc nie polecam i odrobinę żałuję straconego czasu.



Szybcy i wściekli, reż. Rob Cohen, 2001, akcja
★★★★★★★

"Policjant przenika do grupy organizującej nielegalne wyścigi samochodowe. Sytuacja komplikuje się, gdy poznaje bliżej siostrę lidera przestępców."

Totalna klasyka - film znany, oglądany i lubiany chyba przez wszystkich, w szczególności przez moich znajomych. Nieraz polecany czy wychwalany. Postanowiłam dowiedzieć się, co takiego ma w sobie ta produkcja, a zaraz po obejrzeniu stwierdziłam, że muszę ochłonąć, a potem zabrać się za drugą część. Główną rolę odgrywają w nim szybkie, sportowe samochody (uwielbiam!), nielegalne wyścigi i robienie rzeczy na pograniczu prawa. Emocjonujący, wciągający, kilkakrotnie przyprawiał mnie o szybsze bicie serca i podskok adrenaliny. Niebezpieczeństwo przeplatało się z wątkiem romansu, problemem zgubnej lojalności oraz ogromną dawką akcji, a także dobrze dopasowaną muzyką w tle. Z pewnością do niego wrócę.



Twoje, moje i nasze, reż. Raja Gosnell, 2005, komedia familijna
★★★★★

"On ma ośmioro dzieci, ona - dziesięcioro. Spotykają się po latach jako wdowcy i pobierają wywracając własnym dzieciom świat do góry nogami."

Choć nie jest to film wysokich lotów, czas spędzony na jego oglądaniu okazał się przyjemny. To zabawna komedia familijna, potrafiąca również wzruszyć. Dosyć przewidywalna, miejscami nudna. Nie oczekujcie po niej zbyt dużo. Tocząca się tam historia jest raczej zwyczajna, z tym wyjątkiem, że obfituje w bardzo wiele postaci. Produkcja przypomina odrobinę "Fałszywą dwunastkę", którą widziałam już kilka lat temu.



Och, życie, reż. Greg Berlanti, 2010, komedia
★★★★★

"Holly i Eric nie pałają do siebie sympatią, prowadząc całkowicie odmienny styl życia. Wszystko staje na głowie, gdy ich wspólni przyjaciele giną w wypadku, zostawiając im pod opieką roczną córkę."

Zabawna produkcja, opowiadająca historię z brudnymi pieluchami, macierzyństwem, tacierzyństwem oraz trudami tych dwóch ról na pierwszym planie. Pokazuje poświęcenia, jakie wiążą się z byciem rodzicem, ale jednocześnie mówi o tym, że idzie się przyzwyczaić i naprawdę polubić tę rolę. Bardzo spodobał mi się romans kwitnący w tle, załamani bohaterowie i sam pomysł na tę produkcję. Fabuła niezwykle udana i doskonale zsynchronizowana z akcją, toczącą się odpowiednim tempem. Pouczająca, a paroma momentami nawet smutna, jednak z dobrym zakończeniem. Gra aktorska na plus.

I jak, oglądaliście któryś z tych filmów? Co o nim sądzicie? 
Jakie filmy polecacie?

6 komentarzy :

  1. Hop to bardzo fajna filmo-bajka, całkiem zabawna :D I taka pomysłowa, z tym zającem wielkanocnym i w ogóle :D
    Za to Och, życie uwielbiam, świetny film!!! I strasznie lubię tę aktorkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię tę aktorkę, ale zawsze zapominam, jak się ona nazywa :D

      Usuń
  2. Żadnego z filmów nie widziałam i raczej to nie moje klimaty, bo pewnie już sama zauważyłaś, że ja w większości oglądam same indyjskie filmy. ;) Co mogłabym polecić? Ae Dil Hai Mushkil - u nas film wyszedł pod tytułem Serce nie sługa. Naprawdę fajna historia, właśnie jest wyświetlana w kinach w większych polskich miastach, więc jeśli masz możliwość, to serdecznie polecam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam o filmie "Twoje, moje i nasze", a z chęcią go zobaczę. bardzo lubię "Och życie".
    P.S. Jakbyś jednak chciała wziąć udział w moim book tourze to zawsze możemy się dogadać co do długości czytania książki i kolejności. Raz jeszcze dziękuję za udostepnienie informacji :*

    OdpowiedzUsuń
  4. "Och życie" było dobre :D Reszty chyba nie widziałam.
    P.s. Nie cierpię polskich tłumaczeń angielskich tytułów.. Beznadzieja.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio bardzo lubię spędzać wieczory na oglądaniu filmów, więc na pewno wybiorę sobie coś z tego co tutaj polecasz, bo tych filmów jeszcze nie widziałam ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Zostaw ślad swojej obecności :)