czwartek, 27 października 2016

#68: Czerwone jak krew


Salla Simukka | Wydawnictwo: YA! | 257 stron | kryminał/thriller
★★★★★

Słysząc słowo kryminał, w głowie od razu klaruje mi się obraz ciemnego, gęstego lasu tuż obok jeziora, w którym panuje głucha cisza, wieje lekki wietrzyk, a siarczysty mróz szczypie w nos. Bohater, zmęczony biegiem, zatrzymuje się na chwilę, próbując ogrzać lodowate niemal ręce. Wydycha parę z ust, a ta zamienia się w mglisty obłoczek. Czujecie już powiew tego charakterystycznego, skandynawskiego klimatu? Cóż, idźmy dalej. Skryty za pobliskim krzakiem czai się morderca, dzierżąc w ręku narzędzie zbrodni. Nie tak wyobrażał sobie swoją kolejną ofiarę. Nie jego miał za cel, ale raz już popełnił błąd, więc drugi nie zrobi tego samego. Doskakuje do krzepkiego mężczyzny i jednym, precyzyjnym cięciem zakańcza kolejny żywot. Jesteście ciekawi, czy następny skandynawski kryminał będzie mówił o tym samym, co pozostałe?

Lummiki Anderson to siedemnastoletnia uczennica prestiżowego liceum w Tampere, która, przez wydarzenia z przeszłości, unika towarzystwa innych jak ognia. Pewnego dnia, kiedy zaszywa się w szkolnej ciemni, natrafia na mnóstwo suszących się banknotów o wysokich nominałach. W pierwszym odruchu ucieka, jednak targająca nią ciekawość nakazuje jej zawrócić. Dociera na miejsce, lecz pieniędzy już nie ma w szkolnej pracowni. Jej uwagę przykuwa podejrzane zachowanie szkolnego amanta i chcą nie chcąc, Lummiki postanawia rozwikłać zagadkę kryminalną, trafiając w sam środek afery mafijnej.


 To jesteś ty. Należysz tylko do siebie i nosisz w sobie cały wszechświat. Możesz być,
kim tylko zapragniesz.

Do przeczytania "Czerwone jak krew" zachęciła mnie jedna z polskich booktuberek, która z tak wielką pasją wyrażała się o tej książce, że po prostu musiałam zdobyć swój własny egzemplarz. O tym, jak genialna jest sama okładka przekonałam się dopiero w momencie, w którym dłonią prześledziłam ciekawe tłoczenia imitujące krople krwi (niestety, nie potrafiłam ująć ich na fotografii) i doszłam do wniosku, że o wiele lepiej czyta mi się książki prezentujące się niemal fenomenalnie. Wy też tak macie? W tytule wystąpiło intrygujące nawiązanie do baśni Braci Grimm, co dało mi dodatkowej chęci, gdyż wszelkie baśniowe twory uwielbiam. Bardzo liczyłam na jakieś smakowite powiązania, niestety oprócz tytułów niczym z Królewny Śnieżki nie znalazłam niczego więcej.

Na samym początku nie lubiłam Lummiki, można powiedzieć, że wręcz starałam tolerować się jej obecność lub nie zwracać większej uwagi na poczynania tej dziewczyny. Jednak w miarę upływających stron, Salla Simukka odkrywała coraz większe kawałki charakteru postaci, a ja zaczynałam dostrzegać zachodzące w niej zmiany. W pierwszych rozdziałach królowała krnąbrność, przeplatająca się z brakiem logicznego myślenia u Lummiki. Niekiedy zachowywała się wręcz absurdalnie, lecz koniec końców zawsze wychodziła z opresji. Chłód i niechęć jakie roztaczała dookoła siebie miały silne podłoże, na które składała się jej przeszłość. Pisarka ujawniła wspomnienia pokrzywdzonej przez los dziewczyny, dzięki czemu choć trochę zaczynałam rozumieć, skąd podjęte przez Lummiki decyzje. Unikająca ludzi, wyobcowana, smutna, wiecznie przygnębiona, aspołeczna, opatrzona wnikliwym zmysłem obserwacji i interpretacji ludzkich uczuć, a mimo to - co prawda nieco zmuszona - po pewnym czasie zapragnęła pomóc drugiemu człowiekowi.


 Była sobie raz dziewczynka, która nauczyła się bać.

Przyznam szczerze, że choć nie śledziłam losów głównej bohaterki z zapartym tchem, miło spędziłam czas, poznając tę historię. Fakt, była momentami do przewidzenia, ale zważywszy na to, że jest to kryminał dla młodzieży, mogę przymrużyć oko na pewne elementy. Salla Simukka mocno zaintrygowała mnie pewnym zabiegiem i aż do teraz nie jestem pewna, czy było to specjalne zagranie, czy świadczy jedynie o nieoszlifowanym piórze autorki. Mam na myśli brak jakichś większych emocji i wkładu psychicznego bohaterów na tło historii. W recenzji większości książek prawdopodobnie zawzięcie rozpisywałabym się o tym, jak fatalne umiejętności ma pisarka, ale w tym wypadku robić tego nie będę, bo ta całkowita pustka tak dobrze pasowała mi do "Czerwone jak krew", że w żadnym wypadku nie uważam tego za minus. Jedyne na co mogłabym narzekać to tylko oszczędność w słowach i przekazywanie zbyt małej ilości informacji na raz. Odnoszę jednak wrażenie, że to kwestia wypracowanego tak stylu, aby poporcjowane, zaskakujące nowinki napędzały czytelnika do dalszego odkrywania powieści.

Wątek kryminalny nie odznacza się wybitną brutalnością, więc dla spragnionych krwawych scen, ta akurat książka nie spełni ich oczekiwań. Niektóre elementy powalają poziomem skomplikowania, inne znacznie mniej, lecz razem tworzą bardzo dobrze wyważoną całość. Nawiązania do mafii bardzo mnie zaintrygowały i były prawdopodobnie najciekawszym elementem całej powieści, który dodał mi ochoty na poznanie tomu drugiego. Na całe szczęście - on również znajduje się w mojej biblioteczce.


 Piękność jest misterną maską, której najważniejszym elementem nie jest
wcale szminka w odpowiednim kolorze czy profesjonalne cieniowanie,
ale końska dawka pewności siebie i kokieterii.

Komu mogę polecić "Czerwone jak krew"? Przede wszystkim nastolatkom, które szukają mocniejszych wrażeń, lecz książka ta nada się również dla czytelników sięgających po raz pierwszy po kryminały - tak na dobry początek, by zapoznać się z gatunkiem. Historia Lummiki jest godna uwagi, momentami naprawdę mocno intryguje, choć nie narzekałabym, gdyby autorka bardziej się rozpisała.

W serii Lumikki Anderrson: 
Czerwone jak krew | Białe jak śnieg | Czarne jak heban


 Książka bierze udział w wyzwaniu 30 książek w ciągu wakacji;

13 komentarzy :

  1. Szczerze? Nienawidzę tej książki. Znudziła mnie i przeczytałam ją do końca tylko dlatego, że brałam udział w BookAthonie, a ona była jednym z moich wyzwań. Od razu oddałam do biblioteki, na samą myśl o niej przechodzą mnie dreszcze. Wkurzał mnie styl autorki i to mi tak przeszkadzało. Pomysł na historię był nawet okey.
    Pozdrawiam, Aelin.


    http://posrodpolek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma prawo do własnego zdania i całkowicie Cię rozumiem, też zdążyłam już naczytać się książek tak złych, nudnych i irytujących, że miałam ochotę spalić każdy egzemplarz znajdujący się w najbliższej okolicy. Zauważ, że są jakieś plusy - wspomogłaś bibliotekę nową książką, która może spodobać się innym :P

      Usuń
  2. Przeczytałam tę książkę już jakiś czas, ale doskonale pamiętam, iż wciągnęła mnie do tego stopnia, że porzuciłam wszelkie zajęcia i zaczytywałam się w niej jak szalona. I chociaż miała kilka wad, ale styl autorki oraz jej pomysł nieco je przysłoniły. Tak czy inaczej dobrze ją wspominam. Muszę kiedyś dokończyć tę trylogię, ale zanim wezmę się za drugi tom (który grzecznie czeka na półce) to muszę zainwestować w ostatnią część, coby uzupełnić serię.
    Pozdrawiam. :)
    #Ivy z Bluszczowych Recenzji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też muszę zainwestować w ostatni tom, ale staram się ograniczyć wydatki i będzie to sprzeczne z moim postanowieniem :D

      Usuń
  3. Mimo widocznych wad, to z chęcią dałabym jej szansę. Nie poznałam jej wcześniej i nawet nie miałam takiej okazji, a szkoda.. myślę, że gdyby cofnąć czas do paru lat wcześniej to dałabym się porwać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię kryminały, ale ten chyba sobie odpuszczę ponieważ nie do końca przemawia do mnie jego fabuła ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio czytałam kryminał, który na początku był dość nudny, ale się rozkręcił i miło mnie zaskoczył. Pierwszy raz miałam styczność z takim gatunkiem, więc to dla mnie nowość. Co do tej pozycji, to jak ją zdobędę w bibliotece to zastanowię się i pewnie ją poznam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie kryminały zawsze z początku są nudnawe albo przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. Polecam ten gatunek, naprawdę warto się w nim zaczytywać :)

      Usuń
  6. Rzadko czytam kryminały, ale może skuszę się na "Czerwone jak krew". Twoja recenzja bardzo mnie zachęciła do tej książki :)
    Pozdrawiam
    zapoczytalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. "Czerwone jak krew" to tytuł, który czeka sobie na mojej półce na swoją kolej. Bardzo ciekawa jestem tej książki. Nie czytuję za wiele kryminałów, więc wydaje się odpowiednia dla mnie. Przewidywalność mnie nie odpycha, a i to że jest to właściwie kryminał dla młodzieży również nie jest przeszkodą.

    Pozdrawiam,
    Book Prisoner! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z kryminałami jak na razie mi nie po drodze, ale trzeba przyznać jedno - okładkę ta książka ma niesamowitą! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. TO jedna z najlepszych serii jakie czytałam:)
    pozdrawiam
    blog-projektksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Zostaw ślad swojej obecności :)