piątek, 14 października 2016

#66: Książę Kaspian


Clive Staples Lewis | Wydawnictwo: Media Rodzina | 224 str | fantasy
★★★★★★★☆☆

Na samym początku mojej przygody z Narnią postanowiłam, że będę recenzować kolejne przeczytane części. Stwierdziłam, że opowieść autorstwa Clive Staplesa Lewisa potraktuję tak samo, jak inne książki tego gatunku, ale nie potrafię. Spory czas po lekturze doszłam do wniosku, iż historyjka ta jest tak krótka, ale zarazem magiczna, że choć mogłabym mówić o niej godzinami, powtarzanie w kółko tych samych słów jest zbędne. Z tego też względu dzisiaj bardzo krótko: polecam, bo warto. I jeśli dobrze znam siebie, ta recenzja jest ostatnią. Jejku, jak to zabrzmiało! Oczywiście nie mam na myśli ostatniej na całym blogu, ale ostatnią książek z tej serii. Bo nie potrafiłabym znaleźć nowych słów, które opiszą moje odczucia. Być może po tomie siódmym zrobię całkowite podsumowanie i omówienie cyklu, ale do tego momentu jeszcze daleko.

Łucja, Edmund, Piotr oraz Zuzanna Pevensie zupełnie niespodziewanie, z dworca kolejowego, trafiają wprost do Narnii. Tyle tylko, że wszystko jest zupełnie inne, niż jak to sobie zapamiętali. Mnóstwo zwierząt wyginęło i utraciło zdolność mówienia, drzewa zapadły w głęboki sen, a pozostałą przyrodę zastąpili ludzie pochodzący z Telmaru. Okazuje się, że rodzeństwo wezwał Kaspian, prawowity władca Narnii. Jego wuj Miraz przywłaszczył sobie prawo do tronu. Teraz czwórka nastolatków będzie musiała obudzić magiczną krainę, zaprowadzić dawny porządek i dopomóc Kaspiana w walce.


Czy to nie byłoby straszne, gdyby pewnego dnia w naszym świecie, na Ziemi,
ludzie zdziczeli w środku, jak te zwierzęta tu, w Narnii, a z zewnątrz wyglądaliby nadal
jak zwykli ludzie, tak że nigdy by się nie wiedziało, z kim ma się do czynienia?

"Lew, czarownica i stara szafa" opowiadała głównie o zdradzie i przebaczeniu, między którymi hasał poczciwy Lew Aslan, poświęcający swoje własne życie w zamian za zdrajcę. Druga część książeczki napisanej dla małej dziewczynki przerodziła się w niezwykłą opowieść o sile przyjaźni, o walce dobra ze złem, o potrzebie bycia dobrym człowiekiem, o szacunku do historii i tradycji. Ukryte powiązania i odpowiedniki śmierci Chrystusa zeszły na drugi bok. Dostrzegłam też mniej inspiracji w baśniach znanych autorów. Clive Staples Lewis przemyca pomiędzy linijkami tekstu ukryte wartości. Odszukane przez młodego człowieka pozwalają mu uczyć się poprzez zabawę. Dorośli również mogą na tym skorzystać - czytając "Księcia Kaspiana" łatwo jest powspominać beztroskie dzieciństwo, oderwać się od problemów i stresu, a razem z tym, skrócić lejce czasu, który niczym galopujący koń, pędzi zbyt szybko. Warto skorzystać z tych wartości i przypomnieć sobie, co w życiu jest ważne, o czym należy pamiętać i jakim człowiekiem być. 

Akcja toczy się już od pierwszych chwil bardzo szybko i nie zwalnia aż do samego końca. Opowiem Wam pewną anegdotę z życia książkoholika, z której będzie można wywnioskować parę spraw. Pewna osoba bardzo późnym wieczorem zaczęła czytać drugi tom "Opowieści z Narnii", ale ze względu porę usnęła prędko. Obudziła się w nocy, w godzinach wczesnych, jednak do świtania dużo jeszcze brakowało. Wierciła się i przekręcała z boku na bok, skopując kołdrę w najgłębsze czeluście łóżka, aż wtem doszła do wniosku, iż nie zmruży oka. Zaświeciła światło, złapała za "Księcia Kaspiana" i postanowiła czytać. Kolejne strony przeskakiwały w oka mgnieniu. Wreszcie, przekręcając ostatnią stronę, spojrzała w stronę okna, przerażając się niemało. Był już ranek. Z sytuacji tej (zapewniam o jej autentyczności) można łatwo wywnioskować, iż: po pierwsze - książka jest bardzo dobrym pochłaniaczem czasu, po drugie - dobrze się czyta w nocy, po trzecie: "Książę Kaspian" nieźle wciąga, skoro bohater tej "szalonej sytuacji" czytał, nie zdając sobie sprawy, że jest już coraz jaśniej na zewnątrz. 


Ale kiedy w boju złamie się miecz, wyciąga się sztylet.

Auto nie rozwinął obrazu magicznej krainy Narnii, nie poszerzył horyzontu i nie wplótł do powieści większej ilości opisów, tak abym mogła lepiej poznać to miejsce, jednak pomimo tego czułam się tak, jakbym znała je już na wylot. Lewis wprowadził za to znaczące zmiany, z których można wyczytać, że aby mieć coś na czym nam zależy i cieszyć się z tego, należy o to dbać - i o zwierzaka, i o roślinę, i o szczęście, i o marzenia.Podobnie postąpił z bohaterami. Wciąż nie wiadomo o nich zbyt wiele, jednak obecna ilość informacji wystarcza. Nie czuć niedosytu, nic nie przytłacza. Zaostrza tylko naszą niezmożoną ciekawość. Nowe postacie zyskują uwielbienie, niezależnie od tego, czy należą do tych złych czy tych dobrych. Bo dobro i zło przez większą część czasu stanowią jedyne wyznaczniki, jednak momentami ścierają się ze sobą, a zza tekstu wyłania się neutralność.

Uważam, iż jest to lektura obowiązkowa dla każdego czytelnika. Iście baśniowe klimaty i ukryte wartości są niesamowicie ważnymi elementami, które sprawiają, że z czytania czerpie się zarówno zabawę i doświadczenie. Jeśli jeszcze nie czytaliście pierwszej części, gorąco polecam, bo to maksymalnie dwie godziny poświęcone na lekturę, a przecież czeka tom drugi.

W serii Opowieści z Narnii:
 Lew, czarownica i stara szafa | Książę Kaspian | Podróż Wędrowca do Świtu | Srebrne krzesło |
 Koń i jego chłopiec | Siostrzeniec czarodzieja | Ostatnia bitwa 


 Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam, ile chcę;
+ 1,5 cm do: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu;

6 komentarzy :

  1. Oglądałam film który polubiłam :) na książki jestem za stara :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja uważam, że na te akurat książki nikt nie jest za stary! :D

      Usuń
  2. Próbowałam kiedyś przeczytać pierwszy tom, ale po kilkunastu stronach stwierdziłam, że to jednak nie moja bajka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam tylko pierwszą część, a poza tym oglądałam film.
    Historie są magiczne i powinnam w końcu sięgnąć po kolejne książki.
    Pozdrawiam, bardzo ciekawa recenzja. :)
    polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. W dzieciństwie ominął mnie szał na Opowieści z Narni, więc nie czytałam, ani nie oglądałam żadnej części i chyba jednak mi z tym dobrze, bo jakoś nigdy nie czułam się dobrze w takich klimatach. ;/
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
  5. Och, uwielbiam tą serię, najulubieńszą częścią jest zdecydowanie "Siostrzeniec czarodzieja" :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw ślad swojej obecności :)