środa, 14 września 2016

#64: Baśnie Braci Grimm dla dorosłych i młodzieży. Bez cenzury

Autor: Phillip Pullman
Tłumaczenie: Tomasz Wyżyński
Seria: -
Wydawnictwo: Albatros  
Data wydania: 14 listopada 2014
Ilość stron: 464
Kategoria: fantasy, baśnie
Ocena: 6/10
Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam, ile chcę;
+ 3,1 cm do: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu;


Opis: Autorska wersja „Baśni” braci Grimm opracowana przez Philipa Pullmana. Książka zawiera 50 wybranych baśni niemieckich autorów, które zostały na nowo opowiedziane prostym, precyzyjnym językiem, pozbawionym czułostkowości, infantylizmu i pseudoliterackich ozdobników. Nabrały dzięki temu ogromnej siły. Po każdej baśni zamieszczono notę autora z uwagami na temat danego utworu oraz informacje o odpowiednikach danej baśni w folklorze rosyjskim, włoskim, francuskim i angielskim.

Zapraszam do rozwinięcia!

Wszyscy pewnie pamiętamy czasy, w których rodzice czytali nam baśnie i bajki na dobranoc, a my, słodkie maluchy, śledziliśmy te krótkie historyjki z zapartym tchem i wypiekami na polikach. Przejmowaliśmy się losem bohaterów, smuciliśmy się wraz z ich niepowodzeniami, radowaliśmy, kiedy odnosili jakieś sukcesy. Potem zasypialiśmy, z głową, w której błąkało się stado różnych myśli. Opowieści o Kopciuszku, Śpiącej królewnie czy Czerwonym Kapturku są nam znane aż do dziś. Znalazł się jednak ktoś, kto opowiedział je na nowo.

Jeśli śledzicie na bieżąco mojego bloga, wiecie pewnie, że od bardzo dawna chciałam odszukać prawdziwe wydania baśni i zapoznać się z nimi. Chodziłam, pytałam, wpisywałam w wyszukiwarkę, byłam skłonna nawet pożyczyć je od kogoś obcego, ale nie udało mi się. Miła Pani z biblioteki pokierowała mnie w stronę najstarszych wydań, jednak na moje nieszczęście, nigdzie nie było tych pozycji, na których najbardziej mi zależało. Zrezygnowałam więc i sięgnęłam po "Baśnie Braci Grimm dla dorosłych i młodzieży", które kusiły dużym czarnym napisem Bez cenzury. Spisane i zaprezentowane w nowoczesnym wydaniu przez mistrza fantastyki, Phillipa Pullmana. Opatrzone jego komentarzami, wzbogacone o niektóre opisy i dialogi.


 Ale nigdy nie jesteśmy zadowoleni ze swojego losu i zawsze uważamy,
że mógłby być lepszy.

W tym zbiorze znajduje się aż pięćdziesiąt opowieści, w sam raz na dobranoc dla nieco starszego odbiorcy. Musicie mi wybaczyć, ale nie będę wymieniać ich tytułów i tłumaczyć, o czym są. Powiem tylko, że każda opiera się na tym samym - na starciu dobra ze złem; czerni z bielą, gdzie nie ma niczego pomiędzy. Zaskoczyła mnie różnorodność. Poznałam historie, o których istnieniu nie miałam wcześniej pojęcia. Nie wszystkie jednak przypadły mi do gustu. Było bowiem kilka takich, których z chęcią bym się pozbyła. Z każdej wyniosłam jakiś morał, jak na baśnie przystało.

Bohaterowie byli raczej płytcy. Posiadali po jednej szczególnej cesze, która ich ukierunkowywała, dlatego do żadnego nie poczułam jakiejś szczególnej więzi. W tego rodzaju historiach można na próżno doszukiwać się czegoś bogatszego. Niedługie opisy przyrody czy przeżyć wewnętrznych, prosty język i nieskomplikowane, odrobinę podobne do siebie pomysły. Trzecioosobowa, szybka narracja, konkretne opowiastki, toczące się własnym torem. Ani nie za szybkie, ani nie za wolne.


Mamy mnóstwo czasu. Jak ślimak, który został zaproszony na wesele
i wyruszył wcześnie, a zdążył akurat na chrzciny pierwszego dziecka.

Zawiodłam się na tym, że nie wszystkie historie były bez cenzury, o której mowa jest w tytule. Kilka z nich poznałam dużo wcześniej w bardziej drastycznym wydaniu. Pamiętam, że w szkole mówili mi, iż baśnie to takie okrutne i makabryczne opowieści, ale w tym zbiorze właśnie tego mi zabrakło - straszniejszych scen. Owszem, pojawiło się kilka takich, których nie przeczytałabym własnemu dziecku, ale oprócz lekkiego obrzydzenia nie pozostawiły one po sobie nic więcej.

Z jednej strony książkę tą powinno mi się czytać szybko i przyjemnie. Po części tak było, ale nie zmienia to faktu, że aż trzy miesiące mierzyłam się z ukończeniem zbioru. A to dlatego, że nie potrafiłam skupić się, kiedy za jednym zamachem brnęłam w dziesiątą już opowiastkę. Pomogło dawkowanie tych pięćdziesięciu baśni na części. Po jednej czy dwie, raz na jakiś czas. I Wam również polecam tak postąpić. Z prostej przyczyny: zapamiętacie więcej.


Im większy miał mętlik w głowie, tym bardziej się bał, a im bardziej się bał,
tym większy miał mętlik w głowie.

Nie przemówiło do mnie analizowanie baśni przez autora, dlatego notki spod opowieści pomijałam. I sądzę, że dużo na tym nie straciłam. Gdybym przeczytała te wszystkie komentarze, uciekłaby radość z lektury i nie potrafiłabym wczuć się w klimat.

Dzisiejsza recenzja jest wyjątkowo krótka, ale w pewnym momencie już sama nie wiedziałam, co jeszcze mogę powiedzieć. Dlatego podsumowując: zawarte w tym zbiorze historie są ciekawe, czytanie przebiegło przyjemnie, ale nie obyło się bez minusów. Analizy Phillipa Pullmana zupełnie do mnie nie przemówiły, zawiodłam się także na stopniu prawdziwości i  braku cenzury w tych baśniach. Mimo to polecam, gdyż uważam, że każdy z nas powinien poznać tego typu opowieści.

8 komentarzy :

  1. Mam w planach poznać zupełnie inny obraz znanych mi bajek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam to szczęście, że posiadam Baśnie Braci Grimm właśnie w tej pierwotnej wersji. Gdzie w Kopciuszku siostry obcinają sobie palce, pięty, byle tylko pasował pantofelek. Wszędzie pojawia się jakiś mroczniejszy akcent. I właśnie w takich wersjach poznałam te podstawowe Baśnie, a potem byłam zadziwiona, kiedy w szkole inne dzieci opowiadały zupełnie inne szczegóły historii. Teraz mój egzemplarz jest już strasznie zniszczony, bo ma swoje lata, ale nadal mam do tych baśni sentyment. ;)
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
  3. Dość ciekawy pomysł na książkę, opracowanie starych baśni.
    Z tą wersją się jeszcze nie spotkałam. Ale skoro znam baśnie dla dzieci, to czemu by nie poznać tych dla dorosłych?

    pojawiła się notka o przedpremierowej recenzji mojej książki.
    jeśli zechcesz zajrzeć będzie mi bardzo miło, pozdrawiam ;)
    http://want-cant-must.blogspot.com/2016/09/365-dni-zobaczymy-sie-znow-recenzja.html

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja chcę to przeczytać, też chcę poznać te wersje baśni bez cenzury :D Szkoda, że tutaj trochę się zawiodłaś, ja pewnie też będę lekko zawiedziona, ale cóż... i tak chcę przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie słyszałam, że oryginalne Baśnie Braci Grimm są dosyć brutalne - pod tym względem odbiegają od tego, co nam rodzice niegdyś opowiadali bądź czytywali. I dlatego właśnie chcę się zapoznać z oryginałem. Wersję Philipa Pullmana raczej sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Byłam szczerze zdziwiona, gdy po latach przeczytałam dziewczynkę z zapałkami i zrozumiałam, co się tak naprawdę stało na jej koniec. Znajomy, pasjonat baśni, mówił mi też, że baśnie w znanej powszechnie formie są ocenzurowane, bo tak naprawdę były o wiele bardziej mroczne. Tego mroku jestem ciekawa i z taką myślą sięgnęłabym po tę książkę, w końcu jest bez cenzury. Szkoda, że nie jesteś do końca z niej zadowolona. Ja bym pewnie czytała komentarze autora, może bym się czegoś ciekawego dowiedziała :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam tę książkę i pamiętam, że od razu po premierze miałam wielkie parcie, żeby ją przeczytać, ale wraz z upływem czasu podchodzę do niej coraz bardziej sceptycznie. Baśnie mnie fascynują i chętnie poznam ich wersje bliższe oryginału, pozbawione ugrzecznień, mam jednak wrażenie, że jeśli w tej książce zawiera się 50 opowieści z komentarzami, to autor nie opowiada ich jak należy, w sensie: są mocno skrócone. Ale to tylko domysł, muszę przekonać się sama, jak to jest. ;)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw ślad swojej obecności :)