wtorek, 23 sierpnia 2016

#58: Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno

Autor: Kirsty Moseley
Seria: -
Tłumaczenie: Magdalena Krysik
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: 16 marca 2016
Ilość stron: 351
Kategoria: young adult
Ocena: 3/10
Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam, ile chcę;
+ 2,2 cm do: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu;


Opis: Od zawsze unikam jakiegokolwiek fizycznego kontaktu. Dotykać może mnie tylko mama, mój brat Jake i… Liam. Od ośmiu lat co wieczór chłopak z domu naprzeciwko zakrada się przez okno do mojej sypialni i zasypiamy niewinnie przytuleni. Gdyby Jake wiedział, że Liam spędza u mnie każdą noc, chybaby go zabił. Liam to największe szkolne ciacho. Szaleją za nim wszystkie dziewczyny, a on zmienia je jak rękawiczki. Nie mogę go rozgryźć. W dzień zachowuje się jak megadupek, a w nocy jest ciepły i kochany. Wiem, że nie mogę się w nim zakochać – związki Liama nie trwają dłużej niż kilka nocy…

Zapraszam do rozwinięcia!

Dotyk dzieli się na dwie grupy. Ta pierwsza i ta lepsza mówi o dobrym dotyku, który koi, uspokaja, daje przyjemność, pokazuje uczucia i emocje innych ludzi, nie sprawia bólu. Druga grupa odnosi się natomiast do dotyku złego, kojarzonego z molestowaniem seksualnym bądź przemocą, który pozostawia dożywotne piętno na psychice. Ofiary złego dotyku przez całe swoje życia borykają się z problemem jakiegokolwiek kontaktu fizycznego, ufając tylko dwóm czy trzem osobom. Jak było z główną bohaterką książki Kirsty Moseley?
 
W blogosferze widziałam mnóstwo recenzji "Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno", ale dotychczas omijałam go szerokim łukiem. Wiecie lub nie, ale za nowościami wydawniczymi nie przepadam, chyba że są naprawdę warte uwagi. Może ta akurat książka taką nowością już nie jest, ale wolałam wstrzymać się z zakupem, aby nie zmarnować pieniędzy na tandetną lekturę. Obawiałam się tego, zwłaszcza że autorka odniosła ogromy sukces dzięki publikowaniu pierwotnej wersji tej książki w Internecie, a zdążyłam się już przekonać, że większa cześć opowiadań ze strony Wattpad to zwykły chłam. Sięgnięcie po tę książkę było więc decyzją całkowicie spontaniczną. W jednym momencie stwierdziłam, że może przekonam się, z jakiego powodu chwilę wcześniej moja koleżanka zachwalała i bardzo polecała tę historię.


- Nie wyjdę, póki nie przestaniesz płakać- oznajmił, po czym chwycił mnie
w pasie i pociągnął w dół, żebym położyła się obok niego.

Ściskał mnie tak mocno, że nie mogłam odsunąć się od niego nawet o centymetr.

Szesnastoletnia Amber i jej osiemnastoletni brat Jake przeszli w swoim życiu wiele. W dzieciństwie, tuż po tym, gdy ich ojciec zmienił pracę, z kochającego i miłego człowieka stał się, najprościej rzecz ujmując, potworem. Surowe kary i przemoc w domu odbywały się na porządku dziennym. To właśnie wtedy, kiedy dziewczyna miała osiem lat, o trudnej sytuacji rodzeństwa dowiedział się zarówno sąsiad, przyjaciel i rówieśnik Jake'a - Liam. Od tamtej pory co noc zakradał się do pokoju Amber. Tylko on potrafił uspokoić dziewczynę, tuląc ją do siebie, sprawić, aby wszelkie koszmary odpłynęły i stworzyć namiastkę bezpieczeństwa. Kilka lat później, po nieudanej próbie gwałtu na Amber, Jake i Liam pobili oraz wyrzucili ojca rodzeństwa z domu. Mimo to, Liam wciąż odwiedzał dziewczynę, gdyż zasypianie u boku drugiego stało się potajemną tradycją, trwającą aż do dziś. Przez cały ten czas, ich relacja nie wychodziła poza ramy przyjaźni – w końcu chłopak to największe ciacho w szkole. W dzień dupek i amant, w nocy troskliwy, opiekuńczy i czuły. Co połączyło tę dwójkę właśnie teraz?

Po przeczytaniu "Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno" doszłam do wniosku, że przysłowie nie oceniaj książki po okładce nie we wszystkich przypadkach jest trafne. Na pierwszy rzut oka, widząc tak tandetną jak na mój gust okładkę, w głowie usłyszałam mały piskliwy głosik, mówiący, by uważać. Zignorowałam go jednak i zagłębiłam się w lekturę. Obiecujący początek narobił mi wielkiej ochoty na zapoznanie się z historią. Czytałam dalej. Zaczęłam przebijać się przez całkiem przyjemny i lekki język, intrygujące postacie, skomplikowaną fabułę i wątek przemocy. Uporałam się z opowieścią dosyć szybko, biorąc ją za jednym zamachem. Powinnam więc spędzić przy niej miło czas, ale nie do końca tak było.


Speszona odwróciłam wzrok. Miałam wrażenie, że kiedy tak na mnie patrzy,
widzi rzeczy, które staram się ukryć światem.

Schematyczność, przesadny idealizm i niewiarygodność aż biły po oczach. Nie ma to jak imprezy co piątek u najpopularniejszego chłopaka ze szkoły czy rozwijający się związek największego playboya, który może mieć każdą, ze zwykłą szarą myszką. Autorka poszła po najlżejszej linii oporu i postanowiła pozbyć się matki głównej bohaterki, tłumacząc jej nieobecności pracą. Bo to przecież normalne, że matka zostawia swoje niepełnoletnie dzieci same w domu na dwa, a czasem nawet trzy tygodnie. Nie lubię usuwania "przeszkody", utrudniającej przebieg fabuły, w taki właśnie sposób. To przecież działa na niekorzyść książki.

Generalnie, na samym początku spodobała mi się koncepcja powieści Kirsty Moseley. Zaintrygowało mnie to zakradanie się Liama przez okno oraz powody i skutki takich zdarzeń. Jednak im dalej brnęłam w opowieść, zdawałam sobie sprawę, że autorka chyba zgubiła się w morzu własnych pomysłów. O ile pierwsza połowa była naprawdę niezła, druga pozostawia wiele do życzenia. Fabuła zaczęła stawać się coraz bardziej przekombinowana, zostały wprowadzone wątki jakiegoś dziecinnego zakładu oraz ciąży osoby nastoletniej (tak na marginesie, szesnastolatka z dzieckiem w brzuchu w ogóle nie jest sprawą niepokojącą, szczególnie lekarza...). Do tego jeszcze nastąpił gwałtowny rozwój lukrowej miłostki Amber i Liama. Jak dla mnie, autorka zbyt szybko poprowadziła akcję i chyba chciała też wcisnąć w książkę jak najwięcej wątków naraz. Później, bez zupełnego wyczucia, zwaliła w jednym momencie wszystkie problemy bohaterów na ich głowy, a całość podsumowała jednym wielkim happy endem. Interesujące, prawda?

Jake mi zabronił ze względu na moją reputację niewyżytego samca.
Najwyraźniej sądził, że marzę tylko o tym, żeby klepać cię w twój zabójczy tyłek.

Kirsty Moseley chyba nie jest za pan brat z realnością w swoich książkach. Przypadł mi do gustu wątek przemocy domowej, ale został on poprowadzony w tak zły sposób, że szansa na uratowanie książki spłonęła żywcem. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że dziewczyna, która była kiedyś molestowana, może spać w jednym łóżku z facetem, niedługo potem związać się z nim i wkrótce przejść od przytulania do czystej uciechy cielesnej. Wybaczcie, może znawcą takich spraw nie jestem, ale łatwo też nie dam się nabrać. Zachowania Amber, jej postawa i podejmowane decyzje świadczyły jednogłośnie o tym, że autorka nie jest do końca konsekwentna w tym, o czym pisze. To w końcu ona wykreowała bohaterkę tak irytującą, że aż szkoda mówić. Bohaterkę tak nawiną i nierzeczywistą, że ręce opadają. To dziwne, że Amber w jednej chwili biadoliła o tym, jak to każdy dotyk przywołuje złe wspomnienia, a chwilę później całkowicie o tym zapominała. Bała się ojca, ale i tak, jakimś cudem, pchała się do jego domu, nawiązała przyjaźń z przyrodnim bratem i w końcu uratowała swoich bliskich. Wybaczcie, ale tak sprytna i silna to ona nie była.

"Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" to niestety książka, z której mile wspominam jedynie prolog, kilkanaście następnych stron, lekki język i szybkie czytanie. A może chęć jak najszybszego skończenia tej przekombinowanej historii? Nie jestem do końca pewna, wiem jednak, że opowieść Kirsty Moseley bardzo mnie rozczarowała, w szczególności swoją nierzeczywistością, irytującą główną bohaterką, źle zaprezentowanym wątkiem przemocy i cukierkowym związkiem głównych bohaterów. Jeśli nie chcecie się zawieść, nie czytajcie. Bo może ta książka i jest przeznaczona dla młodzieży, ale nawet nastolatkowie nie są aż tak naiwni.

25 komentarzy :

  1. Jak się cieszę, że do Ciebie w końcu trafiłam! Aż od razu dodałam się do obserwujących, by być na bieżąco, bo piszesz bardzo dobre recenzje, rozbudowane recenzje.
    Co do samej książki - czytałam i... to było dla mnie dnem. Aż takiego dna nie czytałam dawno. Oprócz plusów jak przyjemny w miarę język autorki i pomysł na fabułę, ta książka nie miała dla mnie nic. Okropni, irytujący bohaterowie (tutaj ratował dla mnie ich tylko Liam, Amber była straszna, niezdecydowana i niekonsekwentna w swoich działaniach), do tego absurdalne wydarzenia... Brr. :D
    Pozdrawiam,
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że moje recenzje przypadły Ci do gustu :)
      Ja podobnie jak Ty - nie pamiętam nawet czasu, kiedy czytałam tak złą książkę. Amber nienawidzę, nigdy nie spotkałam tak irytującej i sprzecznej postaci. Gdyby nie te schematy, Liama można by jakoś odratować, ale póki co - średnio go lubię. O wydarzeniach po prostu nie warto wspominać, podnoszą idiotyzm książki.

      Usuń
  2. Przyznam, że nie czytałam tej książki, ale to chyba nawet dobrze... klumpy powinno się omijać szerokim łukiem. Szkoda, że nie przypadła Ci do gustu, jednak całkowicie rozumiem twoje wątpliwości! Z mojego punktu widzenia, jeśli główna bohaterka ma irytujący styl bycia... książka od razu na tym (dużo!) traci :(
    Pozdrawiam, chocabooks

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo wszystko i tak mam dużą ochotę ją przeczytać :D
    http://lowczyniksiazekk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Przez pewien czas miałam ogromną ochotę na tę książkę, ale po premierze zaczęło ukazywać się tyle negatywnych opinii, że to aż boli, więc z chęcią ją sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale świetna recenzja :) Przeczytałam ją od początku do końca - a krótka nie jest. Książki w planach nie mam, bo odstrasza mnie ta tandetna okładka i dość duża liczba negatywnych recenzji. Wierzę w każde słowo, które napisałaś i będę się dalej trzymać od niej z daleka...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ufff, dobrze, że jednak nie zamówiłam tej książki, bo długo się nad tym zastanawiałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam szczerze, że więcej spodziewałam się po tej lekturze

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam i raczej nie przeczytam. Już sam opis nie zachęcał, ale Twoja recenzja tym bardziej utwierdziła mnie w przekonaniu, że lepiej sobie darować tę książkę. Dzięki! ;)
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
  9. Od początku byłam sceptycznie nastawiona do tej historii, a teraz widzę, że to było słuszne. Najwidoczniej ta książka nie jest dla mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie są, ale powiem szczerze, że trochę przepadłam dla tej lukrowej polewy, naiwności i przekonania, że w takiej książce zło nie ma długofalowych konsekwencji. Podobała mi się prostota, ale zgodzę się, że jest to książka schematyczna i dość pretensjonalna.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie dziwi mnie Twoja ocena, bo sporo złego słyszałam o tej książce. Spartolony wątek przemocy domowej i naiwna bohaterka mocno zniechęcają. Ja podziękuję.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spartolony po całości! A bohaterka tak irytująca, że mam ochotę zrobić jej same najgorsze rzeczy.

      Usuń
  12. Chciałam sobie tą książkę kupić w najbliższym czasie, ale jak widzę twoim zdaniem najlepsza to ona nie jest. Mimo to na pewno ją kupię, gdyż chciała bym poznać własne zdanie :)
    Świetna recenzja :* Na prawdę fajnie się czytało, a ty pomimo iż książka ci się nie podobała w bardzo fajny sposób dlaczego masz o niej takie a nie inne zdanie :D
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem w ogromnym szoku. Dziękuję, że przestrzegłaś mnie przed zamówieniem tej książki, bo nie dalej jak tydzień temu niewiele brakowało, a już miałabym ją w domu. Planowałam,że napiszę do księgarni w przyszłym miesiącu i o nią poproszę (bo w tym wykorzystałam już swój limit). Teraz wiem, że raczej po nią nie sięgnę. Naprawdę myślałam,że oferuje coś więcej.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mi się okładka bardzo spodobała, a opis sprawił, że miałam ogromne oczekiwania. Cóż, przeżyłam bardzo mocne i wyjątkowo bolesne rozczarowanie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Piątka! Mogłabym się podpisać pod Twoimi słowami, bo mam praktycznie identyczne odczucia względem tej książki. Autorka tak się dała ponieść wyobraźni, że jej książce bliżej do fantastyki niż romansu... niestety. Gdyby nie cała ta sprawa z ciążą i powrotem ojca Amber, mogłabym jakość przeżyć cukierkowość tej opowieści, a tak aż ręce opadały ze zdumienia, co się tam dzieje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zdecydowanie! Masz rację, ta ciąża to jakaś porażka, no ale powrót ojca chyba musiał być, bo potrzeba było czegoś, co popchnie fabułę do przodu. Jednak nie popieram wyczynów autorki.

      Usuń
  16. Czytając tą recenzję można łatwo wyobrażać ich sobid całą fabułę.
    Odniosę się do tego, że większość wattpadowych książek to chłam- niekoniecznie. Powiedziałabym raczej, że większość tych popularnych to chłam. Tych, które zostają wydane, tak jak After, czy właśnie "Chłopak, który..."
    Na pewno nie przeczytam tej książki, bo bardzo nie lubię schematów. Po co czytam historię, która była już opowiedziana nie raz?

    czytajacpomiedzywersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może masz rację, ale stale bywam na wattpadzie i od jakiegoś czasu, kiedy gust czytelniczy mi się zmienił, nie mogę trafić na coś oryginalnego, pomysłowego, nieprzekombinowanego i dobrze napisanego zarazem. Bo jeśli historia zapowiada się fajnie, autor kaleczy ją swoim warsztatem...

      Usuń
  17. Dlatego nawet nie próbuję czytać ksiązek młodzieżowych. Już dawno mnie odrzuciła schematyczność itd. Wiem, że najpewniej krzywdzę niektóre dobre tytuły, ale nic się nie poradzi na to...
    Pozdrawiam
    Zbiór literackich pomysłów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może dokonałaś dobrego wyboru :P

      Usuń
  18. czyli kolejna negatywna opinia. już omijam ten tytuł :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw ślad swojej obecności :)