piątek, 5 sierpnia 2016

#53: Carrie

Tytuł: Carrie
Autor: Stephen King
Seria: - - -
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 30 października 2007
Ilość stron: 252
Kategoria: horror, thriller
Ocena: 7/10
+ 2 cm do: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu;


Opis: Carrie White jest inna niż jej rówieśnicy. Nie chodzi na prywatki, nie interesują się nią chłopcy, stanowi obiekt kpin i docinków. Matka - religijna fanatyczka - za wszelką cenę usiłuje uchronić ją przed grzechem. Pewnego razu Carrie się jednak buntuje i idzie na szkolny bal. Gdy tam pada ofiarą okrutnego żartu, rozpętuje się piekło... dziewczyna jest telekinetą o olbrzymiej mocy, której postanawia użyć, by zemścić się na prześladowcach. Ci, którzy ją dręczyli, gorzko tego pożałują.

Zapraszam do rozwinięcia!

Nie od dzisiaj wiadomo, że ludzie potrafią zniszczyć drugiego człowieka. Pastwią się nad nim, prześladują go, nękają i wyśmiewają pod byle pretekstem. Można powiedzieć więc, że człowiek to zwykły tchórz - potrafi wyśmiewać się z osoby słabszej od siebie. W niektórych przypadkach poszkodowany stara się nie zwracać uwagi na przykre zachowania swoich znajomych, znacznie częściej zamyka się w sobie, samo okalecza czy popada w depresję. Trafiają się i takie wyjątki, które planują okrutną zemstę na swoich prześladowcach, a to, co dzieje się pod wpływem ich działań, może przerazić każdego.

Już od dłuższego czasu miałam ogromną ochotę na twórczość znanego wszystkim i cenionego autora poczytnych horrorów, Stephena Kinga. Nie wiedząc, od jakiej książki się zabrać, gdyż jest ich całe multum, postanowiłam zacząć od debiutu. Debiutu, który na początku zapowiadał się niczym najnudniejsza opowieść w moim życiu. Jakiś czas temu wspominałam, że polubiłam horrory i jednym z nich, właściwie pierwszym, który zrecenzowałam na blogu, bardzo się rozczarowałam. W tym akurat wypadku było zupełnie inaczej. I choć "Carrie" przeczytałam w połowie maja, nie potrafiłam sklecić żadnych sensownych słów, oddających to, co myślę o tej książce i jakie emocje we mnie wywołuje. Ta opinia miała się nie pojawić. Powód wydaje się niesamowicie banalny, ale "Carrie" była tak niepokojącą książką, że nie wiedziałam, jak podejść do napisania recenzji.


Ludzie z wiekiem nie stają się lepsi, stają się tylko sprytniejsi. Kiedy jesteś starszy
i mądrzejszy, to wcale nie przestajesz obrywać skrzydełek muchom,
po prostu potrafisz wymyślić lepsze powody, żeby to usprawiedliwić.

Carrie White, nastolatka zamieszkująca miasteczko Chamberlain, podczas brania prysznica w szkole, dostaje pierwszej miesiączki. Nie ma pojęcia, co się z nią dzieje, wpada w panikę, a na domiar złego, zostaje obrzucona tamponami i podpaskami koleżanek. Nie dość, że ma liczne problemy w szkole - nie jest lubiana, często wyśmiewana przez rówieśników, poddawana żarom - to jeszcze musi znosić swoja matkę Meredith, religijną fanatyczkę, która kara swoją córkę za wszystkie "grzechy". Zamknięta w ciasnym pokoju, pozbawiona żywności, światła i dostępu do toalety, przeżywa katusze, będąc zmuszoną do ciągłej modlitwy. Ale Carrie nie jest tylko nastolatką pokaraną przez los, dziewczyna obdarzona została zdolnościami telekinetycznymi. Pewnej nocy postanawia położyć kres całemu złu, jakie ją spotkało. Rozpętuje piekło, wszczynając Noc Zagłady.

Na pierwszy rzut oka widać w tym debiucie ogromny potencjał autora oraz wielki talent skierowany w odpowiednią stronę. "Carrie" bowiem różni się od wszystkich innych książek, które czytałam dotychczas. Po pierwsze, wydaje się tak bardzo realna, że w niektórych chwilach zastanawiałam się, czy ta książka nie jest spisana na podstawie prawdziwych wydarzeń. Wzbudziła we mnie takie zainteresowanie, że raz nawet wpisywałam potrzebne hasła w wyszukiwarkę. Została wzbogacona o mnóstwo zeznać ocalałych po Nocy Zagłady, artykuły, komunikaty czy nawet fragmenty książek wymyślonych na potrzeby tego dzieła. Narracja więc prowadzona była tak jakby z dwóch czy trzech perspektyw. Pierwsza dotyczyła samej Carrie, wszystko co związane z jej życiem. Druga narracja przedstawiona została z perspektywy osób pobocznych, aczkolwiek odgrywających ścisłą rolę w fabule. Trzecią natomiast stanowiły artykuły, zeznania i inne teksty, o których już wspominałam.


 Mamo, przyszłam, żeby cię zabić. A ty tu czekałaś, żeby zabić mnie.

Stephen King potrafił wprowadzić niesamowity klimat opowiadanej historii, sprawiając, że tym razem ciarki musnęły moją skórę. Sama fabuła po prostu mną wstrząsnęła, a na język zaczęły cisnąć się słowa, głoszące, że ta książka jest momentami chora, popaprana czy nawet psychiczna. Obraz matki, będącej zagorzałą zwolenniczką Boga i kościoła, która własne dziecko i wszelkie uciechy cielesne uznawała za ogromny grzech na wzór grzechu Adama i Ewy, poruszył mnie i przeraził. Moja reakcja wskazuje na obecną w książce emocjonalność. Podobnie czułam się w przypadku śledzenia tego, jak rówieśnicy traktowali Carrie. Nie ma to jak pastwić się nad pryszczatą, pulchną dziewczyną, wystrojoną przez matkę w długie spódnice i swetry. 

Ja należę do tej grupy osób, które Carrie po prostu współczują, i szczerze nie dziwię się temu, do czego doprowadziły zachowania rówieśników, bo ja też bym nie wytrzymała. Stephen King poruszył w swoim utworze bardzo ważny temat, często zbywany machnięciem ręki. Ile dzieciaków jest prześladowanych, z ilu osób sami się wyśmiewamy, a tak być nie powinno. Bo czasem takie niepozorne "dowcipy" mogą doprowadzić do ogromnej tragedii i powinniśmy mieć to na uwadze, zanim postanowimy się z kogoś nabijać.

Choć "Carrie" przypadła mi do gustu jako horror, nie jest książką doskonałą. Widać po stylu autora, że to debiut, który skrywa w sobie zalążek przyszłych bestsellerów. Zauważyłam talent do budowania metafor i porównań, dostrzegłam też opisy z odrobinę niewykorzystanym potencjałem. Ale to dzieło można doszlifować, podobnie jak kamień szlachetny. Bohaterowie chyba najbardziej przykuli moją uwagę, byli barwni i wielowarstwowi. Pominę już fakt, że nie mogłam się z początku połapać, kto jest kim i jaką rolę odgrywa. Na początku trochę się wynudziłam, nie mogąc doczekać jakiegoś nagłego skoku akcji. Ta bowiem nie pędziła na łeb, na szyję, choć tego właśnie się spodziewałam. Dopiero później, zostałam wciągnięta w wir wydarzeń i śledziłam opowieść z wyraźną uwagą.


 Przypominało to zamiatanie podłogi. Podnieść dywan podświadomości
i wmieść pod spód wszystkie brudy.

"Carrie" uznawana jest już za klasyk - klasyk, który trzeba znać i szanować, nawet jeśli nie jest pozycją najwyższych lotów. Uważam, że to właśnie od niej powinno zacząć się przygodę z mistrzem powieści grozy. Miejscami widać, że to debiut, ale nawet, jeśli dopatrzymy się jakichś niedociągnięć, Stephen King i tak zmusi nas do dalszego czytania, machając przed nosem dobrze wyglądającym kawałkiem tekstu. Skusi propozycją poznania szokującego zakończenia i historii, która skrywa w sobie bardziej makabryczne wydarzenia, niż jesteśmy w stanie pomyśleć. Ta książka sprawiła, że przekonałam się do Kinga i na pewno przeczytam więcej jego książek.

28 komentarzy :

  1. Do tej pory czytałam jedynie "Buick 8" Kinga, ale to była tak przerażająco nudna lektura, że aż wzdrygam się na samą myśl. Niemniej wiem, że na pierwszy raz z tym autorem wybrałam nie taką książkę, jak trzeba, dlatego nie poddaję się i na pewno sięgnę po inną. Być może będzie to "Carrie"? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Kinga, ale jego debiutanckiej książki jeszcze nie czytałam, wstyd. :P Muszę to nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama niedługo zabieram się za inną książkę Kinga - na pierwszy ogień wybrałam Dallas '63 ;) Carrie będzie następna w kolejce i mam nadzieję, że obie przypadną mi do gustu.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na "Dallas '63" mam ogromną ochotę i jak przeczytam "To", być może zacznę właśnie ją.

      Usuń
  4. "Carrie" czytałam dokładnie rok temu, na wakacjach i po jej przeczytaniu mam bardzo podobne odczucia jak Ty! Warto przeczytać tą pozycję i właśnie od niej zacząć przygodę z Kingiem!
    Pozdrawiam! :*

    Alexandra Recenzuje

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostrzę sobie zęby na tę pozycję już od jakiegoś czasu. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora, ale to się niedługo zmieni. :) Chcę zacząć właśnie od "Carrie". Poza tym, że fabuła wydaje się być interesująca, okładka i tytuł też przyciągnęły moją uwagę.

    Pozdrawiam,
    Czytanie Naszym Życiem

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka już od roku stoi na mojej półce, a ja nadal jej nei przeczytałam. Muszę szybko nadrobić zaległości, bo widzę, że jednak jest to pozycja godna przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To jedna z pierwszych książek Kinga jaką czytałam. Uwielbiam, mam do niej sentyment.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja czytałam tylko dwie książki Kinga - "Joyland", która mi się nie podobała oraz "Lśnienie", które mnie zachwyciło. Przedwczoraj byłam w bibliotece i wypożyczyłam sobie "Dallas '63" - trzeba przeczytać, a później obejrzeć serial ;)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Powieści Kinga są na razie w moich planach, jednak większość osób poleca by zacząć tą przygodę z "Cmętarzem zwieżąt", więc na razie się waham, od której powieści zacząć... Poczytam recenzje i wybiorę po prostu łagodniejszą książkę, żeby tylko sprawdzić jak się czuję ze stylem pisania pana Kinga :)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Tysiąc Żyć Czytelnika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Cmętarz zwieżąt" mam zamiar zakupić. Co do tego, od której powieści chcesz zacząć, wiesz, wybór i tak należy do Ciebie. Zdecyduj sama :)

      Usuń
  10. King - czyli autor, którego podziwiam nie tylko jako autora, ale i jako człowieka. Uwielbiam jego styl pisania! Carrie jeszcze nie czytałam (niestety)... wstyd się przyznać... Mogę jednak śmiało stwierdzić, że to jeden z moich ulubionych pisarzy :))
    Pozdrawiam, chocabooks :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też King powoli zaczyna się stawać jednym z tych najulubieńszych. Świetny człowiek!

      Usuń
  11. Dziś czytam już 2 recenzję książki Kinga i powoli przekonuje się, bo klimaty jego książek nie są moimi ulubionymi. Świetna recenzja :)
    Zapraszam na konkurs, w którym do wygrania 3 książki:
    http://onlybooks-jdb.blogspot.com/2016/08/konkursowy-sierpien-part-1.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że zaczynasz się przekonywać :) Warto.

      Usuń
  12. Ja już tak dawno nie czytałam żadnego horroru, że aż mi jest wstyd...

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciągle mam ochotę przeczytać Carrie, tylko czasu brak. Wygląda ze to wielopłaszczyznowa powieść. Dawno temu oglądałam film i pamiętam ze nawet mi się podobał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja natomiast filmu nie widziałam, ale z pewnością to zmienię, bo jeśli będzie on choć w połowie tak interesujący jak książka, spędzę naprawdę miłe dwie godziny.

      Usuń
  14. Nie czytałam jeszcze książek Kinga, chociaż mam do niego wielki szacunek. Od dłuższego czasu zastanawiałam się, jaką jego pozycję wybrać, żeby zacząć z nim przygodę i chyba właśnie zabiorę się za "Carrie". Filmu też nie oglądałam, więc nie będę miała spoilerów. ;)
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
  15. "Carrie" to debiut Kinga? Ha, to pytanie chyba świadczy o tym, jakim ignorantem jestem, jeśli chodzi o książki tego autora. Chciałabym przeczytać coś jego autorstwa, ale tak jak ty nie mam pojęcia, co wybrać z jego twórczości, a na "Carrie" niespecjalnie mam ochotę ;)

    papierowe-strony.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może "To"? Aktualnie czytam, przerażona ilością stron, ale jak rzucać się na głęboką wodę, to solidnie :P Historia bardzo ciekawa :)

      Usuń
  16. Ja do tej pory nie czytałam jeszcze żadnego horroru. Dlaczego? Jakoś tam ominęłam się z tym gatunkiem, zaczytując się w czym innym. Od dłuższego czasu myślę jednak, że chyba w końcu się przełamę i myślałam głównie o "Carrie". Skoro twierdzisz, że ta książka jest świetna na początek przygody z Kingiem raczej od niej zacznę :)
    Pozdrawiam!
    www.lekturia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo dobry wybór! Warto się przełamać, ja to zrobiłam i teraz tryskam energią :D

      Usuń
  17. Nie znoszę tego autora, ale lubię filmy na podstawie jego powieści.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zawsze się boje czytac wszystkich recenzji książek Stephena Kinga, nie lubię tego autora i nie przeczytałam ani jednej książki, która napisał, ale mam znajomych, którzy go uwielbiają i czytają nałogowo. Widzialam recenzje ''Jesiennej milosci'' pod spodem.. przypomnialas mi, że mam niedługo ją wypozyczyc w bibliotece i przeczytać. Ogladalam dawno temu film na jej podstawie, ale z książką nigdy nie miałam do czynienia . Pozdrawiam!

    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytałam już kilka książek Kinga i zdecydowanie jest to jeden z moich ulubionych autorów. Faktycznie, te książki są po prostu... realne, mimo wszystkich elementów nadprzyrodzonych. Autorowi świetnie udaje się wykreować bohaterów i wie doskonale, na jakich emocjach zagrać, aby wywrzeć na czytelniku wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealnie podsumowane! Właśnie ta realność w książkach tego autora dziwi mnie najbardziej, czytam teraz "To", powoli, ale jakoś idzie i tam również wszystko jest tak naturalne, prawdziwe, że aż szok.

      Usuń

Zostaw ślad swojej obecności :)