poniedziałek, 16 maja 2016

#43: Harry Potter i Zakon Feniksa

Tytuł: Harry Potter i Zakon Feniksa
Autor: J.K. Rowling
Seria: Harry Potter
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 31 stycznia 2004
Ilość stron: 959
Kategoria: literatura młodzieżowa, fantasy, 
Ocena: 10/10
+ 5,2 cm do: Przeczytam tyle,  ile mam wzrostu

Opis: Harry znów spędza nudne, przykre wakacje w domu Dursleyów. Czeka go piąty rok nauki w Hogwarcie i chciałby jak najszybciej spotkać się ze swoimi najlepszymi przyjaciółmi, Ronem i Hermioną. Ci jednak wyraźnie go zaniedbują. Gdy Harry ma już dość wszystkiego postanawia jakoś zmienić swoją nieznośną sytuację, sprawy przyjmują całkiem nieoczekiwany obrót.
Wygląda na to, że nowy rok nauki w Hogwarcie będzie bardzo dramatyczny. Kolejny tom przygód Harry'ego Pottera zaskakuje niespodziewanymi zwrotami akcji, tajemnicza atmosferą i oczywiście magią.

Zapraszam do rozwinięcia! 

Życie czarodzieja nie jest łatwe. Tym bardziej, jeśli jest się nastoletnim czarodziejem, który żyje z wujostwem przykładającym wszelkie starania do tego, aby wolne od magii wakacje były najgorszymi z możliwych. Nastoletni bunt, okres dojrzewania, kontakty z rówieśnikami - to wszystko nakłada się na siebie i sprawia, że jest się istnym kłębkiem nerwów. Wtedy myśli się, że cały świat jest przeciwko nam, a co, jeśli jest tak na prawdę? W końcu, nie każdy jest tym słynnym Harrym Potterem. Jak można poradzić sobie z dementorami w mugolskim (!) świecie bez używania czarów, aby nie wpaść w kłopoty, ratując życie swego kuzyna-człowieka? Co zrobić, kiedy po raz kolejny staje się oko w oko z Voldemortem i jego poplecznikami? Czy da się wyjść z tego cało?

Harry Potter i wszyscy, którzy mu wierzą, wiedzą już, że Voldemort powrócił. Inni jednak twierdzą, że są to chore wymysły dzieciaka i jakiegoś starego, świrniętego profesora Dumbledora. Przez to, a także sytuację związaną z ministerstwem, Albus Dumbledore - dyrektor Hogwartu - zostaje zastąpiony przez Dolores Umbridge, czyli zmorę dla wszystkich znajdujących się po stronie Pottera. Ministerstwo Magii opracowało nowy, a jednocześnie nieskuteczny program zajęć obrony przed czarną magią. Grupa poruszonych uczniów obmyśla plan związany z potajemnym kształceniem się z obrony przed czarna magią, a na swojego nauczyciela wybierają Harry'ego, który wyjątkowo czuje się wyobcowany i niezrozumiany przez resztę. Co się stanie, jeśli tajne spotkania wyjdą na jaw? Jakie będą tego konsekwencje? Jak potoczy się dalej historia i co doprowadzi do kolejnego spotkania z Sami-Wiecie-Kim? 

To, że twoja wrażliwość uczuciowa mieści się w łyżeczce od herbaty,
nie świadczy o tym, że wszyscy są tak upośledzeni.

Piąty tom serii "Harry Potter" to już nie zabawa w czarodziejskim świecie. Wydarzenia z części czwartej to pikuś w porównaniu niebezpieczną grą, jaką toczy Voldemort teraz. Są ofiary, są ogromne szkody, są liczne nieszczęścia i wiele sytuacji zagrożeń życia. "Zakon Feniksa" to skumulowanie wszelkiej niesprawiedliwości z całego świata, to przekaźnik czystej złości, a także część serii, która wywołuje najprawdopodobniej największe emocje. A mówiąc już o emocjach, to chyba właśnie od nich zacznę.

Jeśli znacie tę serię choćby po lekturze pierwszego tomu, wiecie pewnie, że obecna jest duża dawka emocji. Idąc z każdą kolejną częścią, pióro J.K. Rowling rozwija się w takim stopniu, że autorka na prawo i lewo trzaska różnego rodzaju emocjami i wręcz zmusza nas do  odczuwania ich. Podczas czytania "Zakonu Feniksa" chyba milion razy miałam ochotę rzucić książką z bezsilności, a zaraz potem się rozpłakać i zwyczajnie ubolewać nad marnym losem bohaterów, których tak bardzo kocham. To, co zrobiła Pani Rowling to cudowne, magiczne, wspaniałe, niesamowite przedsięwzięcie, ale jednocześnie - niesamowicie bolesne! Bo co z tego, że chciałam rzucać książką - ja miałam ochotę zrobić to nie dlatego, że była ona zła, a dlatego, że nie mogłam znieść fali bólu wylanej na wszystkich bohaterów. 

Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe.

Kiedy na horyzoncie pojawiała się profesor Dolores Umbridge, chciałam stanąć obok tej wrednej baby i zwyczajnie ją kopnąć, posyłając aż na księżyc. Nie żartuję, wszędzie, oby tylko nie wracała! Było mi tak smutno, że Harry musiał przeżywać tak okropne rzeczy, zwłaszcza po tym, jak wiele nieszczęścia spotkało go w młodym życiu. Nienawidziłam patrzeć na zmiany zachodzące w Hogwarcie. Przez nie cała szkoła już nie była taka sama. Wytrwale utrzymuję się w przekonaniu, że każdy człowiek ma wolną rękę (oczywiście w pewnym stopniu), ma także prawo do marzeń, do wykonywania tego co kocha, do zainteresowań. Sądzę, że nie można tego tak po prostu odbierać. A kiedy ta cała Umbridge odstawiała te wszystkie farmazony, normalnie chciałam jej coś zrobić.

- Czy to prawda, że podniosłeś głos na profesor Umbridge?
- Tak.
- I że zarzuciłeś jej kłamstwo?
- Tak.
- I powiedziałeś jej, że Ten, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać powrócił?
- Tak.
Profesor McGonagall usiadła za biurkiem i spojrzała na niego srogo. Potem powiedziała:
- Weź sobie ciasteczko, Potter.

Wydaje mi się, że podczas lektury piątego tomu, czułam się podobnie do Harry'ego. To było przykre, że choć Voldemort wrócił, nikt nie chciał uwierzyć chłopcu. Wreszcie jednak Potter zaczął działać na własną rękę i byłam z niego wprost dumna, bo ja także nie siedziałabym bezczynnie. Zastanawiam się tylko, czy wiecie jak to jest, kiedy mówi się prawdę, a wszyscy cię za to karzą. Ja osobiście nie wiem i mam nadzieje, że nie będę musiała przekonywać się o tym na własnej skórze. Wracając do przeżyć nastoletniego chłopca, jego zachowań i charakteru. Czasem niestety zachowywał się mało dojrzale. Mogłabym rzec, że troszkę jak rozpuszczony dzieciak, ale dzięki temu całość była jeszcze bardziej realistyczna. W końcu, nastolatkowie są istotami kapryśnymi i nieraz rozpuszczonymi, a to idealnie podkreślało etap rozwoju Harry'ego.

Nie będę na okrągło mówić o nowych postaciach, które pojawiają się wraz z kolejnym tomem, ale napomknę tylko o tym, że w piątej części wystąpiło znacznie więcej czarnych charakterów, a to znacznie ubarwiło opowieść. Tych, którzy pojawili się teraz nie lubię aż tak bardzo jak innych, ale mimo wszystko jestem bardzo zadowolona, bo J.K. Rowling dalej trzyma taki sam poziom.

Nie można narzekać na nudę, ponieważ coraz więcej zagadek zostaje rozwiązanych, pojawia się wiele odpowiedzi na nurtujące pytania, lecz także dochodzą nowe, na które znacznie ciężej jest znaleźć wyjaśnienie. 

Nie musisz się wstydzić tego, co teraz czujesz. Przeciwnie... to, że odczuwasz taki ból, jest twoją największą siłą.

Czy można jednocześnie kochać tą samą książkę i również ją nienawidzić? "Harry Potter i Zakon Feniksa" jest doskonałą odpowiedzią na to pytanie. Otóż można. Kocham Tą serię za wszystko, ale zaczynam także ją nienawidzić na przykład za uśmiercenie postaci, na której ogromnie mi zależało. Nienawidzę "Harry'ego Pottera" za ból zadawany głównemu bohaterowi, ale kocham tę książkę za możliwość przeżycia wspaniałej przygody.


W serii Harry Potter:
  HP i Zakon Feniksa | HP i Książę Półkrwi | HP i Insygnia Śmierci

dodatki: 
Baśnie Barda Beedle'a | Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć | Quidditch przez wieki | Przeklęte Dziecko

16 komentarzy :

  1. W pełni się z Tobą zgadzam, sama również długo ubolewałam po uśmierceniu właśnie tej postaci. Zakon feniksa zawsze był jedną z moich ulubionych części i z pewnością jeszcze nie raz do niej wrócę ;)
    Pozdrawiam,
    Kochamy Książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do całej serii z pewnością wrócę wiele razy, aby przeżywać wszystko na nowo :)

      Usuń
  2. Wspaniała seria, nieśmiertelna historia. ;)

    Pozdrawiam,
    czytanienaszymzyciem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna recenzja :D Uwielbiam ten cytat z ciasteczkiem ;)
    Pozdrawiam !
    Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cytat z ciasteczkiem jest po prostu genialny <3 nie mogło go tu zabraknąć.

      Usuń
  4. Nie wiem czy mam się przyznać czy nie xd ale jeszcze nie przeczytałam żadnej z książek o Harrym Potterze, ale jestem wielką fanką filmów więc nie wątpię że książki są pewnie jeszcze bardziej genialne.
    Ciekawa recenzja i bardzo miło się czyta.
    Pozdrawiam i zapraszam na konkurs ♥
    http://in-my-different-world.blogspot.com/2016/05/konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Harry'ego, a ta część to jedna z najmroczniejszych, tuż po szóstej. Na pewno przeczytam jeszcze wiele razy :)

    withcoffeeandbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za szóstą mam zamiar zabrać się już niebawem, ale póki co, muszę ochłonąć po tak niesamowitej powieści :)

      Usuń
  6. Kocham całą serię <3 Czytałam ją 2 razy i na pewno jeszcze do niej powrócę. Świetna recenzja.
    Pozdrawiam! :)
    http://recenzjeklaudii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Super recenzja. Harry Potter to książki mojego dzieciństwa i bardzo chętnie do nich wracam. Część piąta jest już bardziej dojrzała i mroczna. Oprócz trzeciej, piąta jest moją ulubioną ;)
    ściskam :*
    Latające książki

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam!
    Ta książka jest chyba moim rekordem. Przeczytałam ją w jedną noc (za pierwszym razem) a czytałam ją wiele razy i na pewno jeszcze nie raz przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łał! Podziwiam, ja również w nielicznych przypadkach mam tak, że gdy się wciągnę, z rozmachu przeczytam całą książkę :)

      Usuń
  9. Ta książka złamała mi serce. Zginął Syriusz, czyli mój ukochany bohater. Ryczę jak bóbr zawsze przy tej części :( I jak ja nienawidzę Umbridge >.<
    Pozdrawiam :D
    http://books-world-come-in.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Harry Potter to jest przygoda mojego dzieciństwa. Absolutnie kocham książki o młodym czarodzieju, a panią Rowling uważam za swoją drugą matkę, bo w pewien sposób mnie wychowała. Zakon Feniksa to jedna z ciekawszych części, uwielbiam też film, ale ubolewam że bardzo znaczące sceny zostały z niego usunięte. Dolores Umbridge jest to postać, której nie da się lubić, niezależnie od tego czy stoi się za tymi "dobrymi" czy za tymi "złymi"... A śmierć Syriusza... No cóż, bardzo go kochałam i do tej pory beczę podczas wiadomej sceny.
    Pozdrawiam! Katia
    (zaczytana-i.piszecomysle.pl)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero ostatnio zdałam sobie sprawę, jak bardzo różnią się książki od filmu, a może raczej na odwrót :P to straszne!

      Usuń
  11. Wychowałam się na Harrym i chyba już na zawsze będę darzyć całą serię ogromnym sentymentem. :) Zakon Feniksa złamał mi serce i do tej pory robi mi się przykro, gdy myślę o śmierci Syriusza.
    Pozdrawiam,
    Geek of books&tvseries&films

    OdpowiedzUsuń

Zostaw ślad swojej obecności :)