niedziela, 10 kwietnia 2016

#36: Obsydian

Tytuł: Obsydian
Autor: Jennifer L. Armentrout
Seria: Lux (tom 1) 
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 21 maja 2014
Ilość stron: 442
Kategoria: sci-fi, paranormal romance
Ocena: 8/10
+ 2,7 cm do: Przeczytam ile mam wzrostu

Opis: Oni nie są tacy jak my…
Kiedy przeprowadziliśmy się do Zachodniej Wirginii, zanim zaczęłam mój ostatni rok w szkole, musiałam przyzwyczaić się do dziwacznego akcentu, rwącego się łącza internetowego i całego morza otaczającej mnie nudy... Aż do momentu, kiedy spotkałam mojego nowego, wysokiego sąsiada o niesamowitych, zielonych oczach. Wtedy sprawy zaczęły obierać zupełnie inny kierunek... 

Ale kiedy zaczęłam z nim rozmawiać zrozumiałam, że Daemon jest wyniosły, arogancki i doprowadza mnie do szału. Zupełnie nam nie po drodze. Zupełnie. Jednak kiedy prawie nie zginęłam, a Daemon dosłownie zamroził czas, cóż... stało się coś zupełnie niespodziewanego…

Wpadłam w kłopoty, groziło mi śmiertelne niebezpieczeństwo. Jedyną szansą, żebym wyszła z tego cało, było trzymanie się blisko Daemona, aż przygaśnie blask…Jeśli oczywiście sama go wcześniej nie zabiję.

Zapraszam do rozwinięcia!

Spróbuj wyobrazić sobie inną rzeczywistość. Rzeczywistość, w której okazałoby się, że kosmici tak naprawdę istnieją. I wcale nie przypominają tych wszystkich przerażających stworzeń z filmów. Mieszkają, żyją i funkcjonują w środowisku człowieka, zachowują się i myślą prawie tak samo jak ludzie, i wyglądają równie podobnie do najpiękniejszego mężczyzny czy najpiękniejszej kobiety. Co byś zrobił, gdyby te fakty spadły na ciebie przez zupełny przypadek? Jak byś się zachował, gdyby przez twoje kontakty z kosmitami okazało się, że ktoś na ciebie poluje? Jak bardzo przerażony byś był, gdyby okazało się, że oprócz tych dobrych kosmitów istnieją jeszcze inni, o wiele gorsi? A może spłynęłoby to po tobie zupełnie i nie chciałbyś uwierzyć? Ale jak zaprzeczyć dowodom? 

Daemon uśmiechnął się i potem zniknął. Odchyliłam się i rozejrzałam dookoła.
Opierał się o drzewo parę metrów dalej.
- Jakim... cudem...? Chwila! Już to wcześniej robiłeś. Poruszałeś się
już w ten cichy, przerażający sposób. Ale tu nie chodzi o to,
że jesteś cicho. - Oparłam plecy o drzewo zdezorientowana. - Po prostu
tak szybko się poruszasz.
- Z prędkością światła, Kotek.

Jakiś czas temu postanowiłam sobie, że przeczytam całą serię "Lux", która w internecie zbiera same dobre noty. W wyszukanych przeze mnie opiniach wielu osobom zdarzyło się też porównać ją do "Zmierzchu" Stephenie Meyer. Choć nie lubię schematów, powtórzeń i inspiracji autorów książek sięgających nawet do dzieł innych pisarzy, tak wtedy z tego porównania byłam bardzo zadowolona. Wiecie czy też nie, "Zmierzch" bardzo lubię, pomimo tego, że dla niektórych seria ta jest tandetna, mdła, nudna albo wręcz wyssana z palca. Ja osobiście, zagłębiając się coraz dalej w lekturę, nie odnalazłam jakichś szczególnych podobieństw do tej konkretnej serii. I może to i dobrze, bo książkę samą z siebie czytało mi się naprawdę szybko! Bo jak na moje warunki, trzy dni z oczywistymi przerwami to genialny wynik!

Główna bohaterka, siedemnastoletnia Katy Swartz przeprowadza się ze swoją mamą do małego miasteczka znajdującego się w Zachodniej Wirginii. Obie kobiety postanawiają rozpocząć swoje życie od nowa i zapomnieć o dawnych smutkach, takich jak śmierć taty Katy. Dziewczyna poznaje tam swojego sąsiada Daemona - niezwykle aroganckiego, acz bardzo przystojnego, zielonookiego mężczyznę. Jego siostra bliźniaczka Dee, na całe szczęście znacznie różni się od swojego brata i od razu łapie dobry kontakt z Kylie. Daemon z pewnych powodów nie chce pozwolić na tą przyjaźń i stara się jak tylko może zniechęcić Katy do siebie i jego siostry, ale to wszystko idzie na marne, bowiem między nim a Katy niezaprzeczalnie dzieje się coś dziwnego - zaczyna iskrzyć, i utrzymanie dziewczyny okazuje się niezwykle trudnym zadaniem, zwłaszcza w obliczu niebezpieczeństwa, które nieustannie zagraża jej w ich towarzystwie. Bo Dee i Daemon skrywają pewien sekret, który już za niedługo może zmienić wszystko... albo nic.

- Następne pytanie?
- Czemu jesteś takim wielkim dupkiem?
- Wszyscy muszą być w czymś dobrzy,nie?
- Cóż, nieźle ci idzie.

Całą historię poznajemy z perspektywy Katy, która swoją drogą jest chyba jedną z moich najulubieńszych bohaterek książkowych. A wiecie czemu? Bo mnie, ciebie, was wszystkich łączy z Katy pewna więź i ogromne uwielbienie do czytania książek. Dziewczyna zyskała moją sympatię już w momencie, kiedy pojawiło się zdanie, oznajmiające że Katy jest recenzentką. Możliwe, że autorka zagrała tak, aby przypodobać się wszelkim krytykom literackim. W końcu, kto nie dałby tej opowieści jednego plusa więcej za sam fakt, że główna bohaterka to tak naprawdę mól książkowy, wyrażający swoją opinię o przeczytanych pozycjach w internecie? Mnie pani Armentrout zdecydowanie tym kupiła! Chociaż przyznam wam szczerze, że czułam lekki niedosyt, bo wszelkich powieści, jakie przeczytała główna bohaterka w ciągu tych czterystu czterdziestu stron, było zaledwie trzy czy cztery.

Oprócz tego, Katy jest niezwykle rozgarnięta, jak na te typowe postacie z młodzieżówek, książek fantasy czy dystopii. Z pozoru jest zwykłą i nudną siedemnastolatką, która niczym nie wyróżnia się z tłumu, ale tak naprawdę to bohaterka ciekawa, intrygująca i... oryginalna. Zazwyczaj jest cicha i spokojna, lecz naprawdę po prostu stara się być rozsądną, mądrą i odważną jak na swój wiek dziewczyną. Ma swoją wyjątkową pasję, osobom pobocznym może wydawać się trochę nieśmiała, ale kiedy trzeba, potrafi przedstawić słuszne argumenty w swojej sprawie bądź postawić się komuś i odpyskować. Ale jedno wydarzenie z tej książki sprawia, że uważam ją za nieco naiwną. Jest też niezwykle zabawna, a to właśnie najbardziej uwielbiam w postaciach.

O, leki zaczęły działać. Zaczynałam brzmieć jak poetka. Naćpana poetka.
Cudowne uczucie.

Nie mogę nie wspomnieć także o pozostałych postaciach, które również odegrały bardzo ważną rolę w książce. Ach, Daemon, choć jest on aroganckim, złośliwym, wrednym i chamskim typem, nie mogę do niego nie wzdychać. Jest bowiem najlepiej skonstruowaną postacią z "Obsydianu", a do tego powala urodą! Z ogromną łatwością można wymienić składające się na niego warstwy. Niech nie zmyli was skorupa, jaką jest jego arogancja - to postać skomplikowana, o burzliwym charakterze, potężną dawką nieprzewidywalności, ale i szeroką gamą dobrze skrywanych uczuć. Jest wspaniałym bratem, miłym i czułym facetem, jeśli tylko tego chce, i wprost doskonałym materiałem na chłopaka z naszych najskrytszych fantazji. Z kolei Dee - siostra bliźniaczka Daemona, to wymarzona przyjaciółka, która pocieszy w trudnej chwili, pozwoli wypłakać się na ramieniu, pójdzie na imprezę czy zakupy, urządzi maraton filmowy i pobawi się w swatkę. Przeraźliwie boi się o utrzymanie przyjaźni, bo z wieloma innymi osobami jej nie wyszło, ale przez to staje się niezwykle urocza. 

Reszta osób nie jest aż tak dokładnie zarysowana, jak nasze wielkie trio, ale część z nich potrafi namieszać. Powiem wam jednak, że w tej książce bardzo brakowało mi obecności mamy Katy, bo niestety, ale przewijała się sporadycznie i powodowało to, że fabuła wydała mi się trochę nierealna (no, pomijając tych kosmitów).

Nie mogłam w to uwierzyć. Co jeszcze odkryję? Obcy? Faceci w czerni?
Mothman? Może Wróżka-Zębuszka też jest prawdziwa?

Wyjątkowy pomysł autorki na treść "Obsydianu" okazał się strzałem w dziesiątkę. Przeczytałam już trochę książek w swoim życiu i nie spotkałam się jeszcze z tak genialnym i fascynującym przedstawieniem kosmitów i wpleceniem ich w fabułę. Bo co powiecie na to, że istoty z odległych planet dzielą się na dwa gatunki - tych dobrych i tych złych, istoty światła i istoty mroku? Albo że wystarczy chwila, a taki jeden osobnik zatrzyma czas, wywoła potężną burzę, a nawet wyrwie drzewo z korzeniami? Gwarantuję wam, że to tylko nieliczne ze specjalnych umiejętności pozaziemskiego gatunku. 

Choć akcja może nie pędzi jak szalona, a niektóre wątki potrzebują czasu, żeby się rozwinąć, jestem bardzo zadowolona z tej opowieści. Ogromnie ucieszyło mnie, że Jennifer L. Armentrout nie postawiła na klasykę i nie stworzyła żadnego trójkąta miłosnego, bo to byłoby zdecydowanie zbyt nudne. Oczywiście w tej historii ciągle iskrzy pomiędzy Katy a Daemonem, ale to uczucie nie jest na tyle namacalne, żeby przysłoniło ważniejszą część fabuły czy zaczęło irytować swoją obecnością. Przede wszystkim, napięcie między tymi bohaterami budziło ogromne emocje. Czasem wybuchałam gromkim śmiechem, ale zaraz musiałam się opanować, bo sytuacja była poważna. Raz czy dwa miałam ochotę złapać Daemona za ramiona, mocno nim potrząsnąć i krzyknąć mu prosto w twarz: "ogarnij się chłopie!", ale na całe szczęście kilka stron dalej ten przystojniak się opanowywał. 

- Nie wiedziałam, że tu będzie.
- Rany, to ten, którego imienia nie można wymawiać.

Język panujący w tej powieści nie jest aż nadto niesamowity. Wyraźnie da się wyczuć, że powieść jest skierowana raczej do młodzieży. Obecne są przezwiska, wyzwiska czy ironiczne dialogi, które ogromnie bawią czytelnika, bo humor w tej książce przedstawiony jest tak, jak należy. Przez wszystkie te czynniki, "Obsydian" jest niezbyt wymagającą powieścią, prędzej nawet bardzo dobrym czasoumilaczem, z którym spędzimy relaksujące chwile. I wszystko byłoby wprost idealnie, gdyby nie to, że niektóre sceny są po prostu nieprzekonujące i wprowadzają jedynie niepotrzebny zamęt.

Aby lepiej zrozumieć Daemona, na końcu książki znalazł się may bonus w postaci wybranych przez autorkę scen, napisanych z perspektywy chłopaka. Dało mi to wstęp do umysłu tak złożonej postaci i rozjaśniło nieco moje niektóre wątpliwości. I przez tak drobny dodatek, powieść ta przybrała zupełnie inną ścieżkę. 

- Daemon, to nie był zwykły szaleniec.
- O to teraz jesteś ekspertem od szurniętych ludzi?
- Miesiąc z tobą i odnoszę wrażenie, że mam już doktorat w tej dziedzinie.

"Obsydian" to lekka i przyjemna, niezobowiązująca lektura, która wprowadzi nas w recenzencki i dotychczas spokojny świat głównej bohaterki Katy, które życie uległo zmianie wraz z przeprowadzką w inne miejsce. Książka ta opowiada niesamowitą i oryginalną historię, która ukazuje kosmitów w zupełnie innym świetle. Do tego, jest wprost idealnym tytułem dla miłośników wszelkiej literatury z gatunku paranormal romance, dlatego jeśli jeszcze jej nie czytałeś, a nie wiesz aktualnie na co się zdecydować, sięgnij po tą pozycję i spędź miłe chwile z Katy, Daemonem, Dee i kosmitami.

W serii Lux:
Obsydian | Onyks | Opal | Origin | Opossition

dodatki: 
Shadows | Oblivion

16 komentarzy :

  1. Książkę czytałam i bardzo mi się podobała, jedna najbliższa memu sercu okazała się czwarta i piąta część... i nie poddawaj się po trzecie, która jest moim zdaniem, dość słaba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, teraz mi narobiłaś trochę stracha na tą trzecią część, no ale do niej to ja jeszcze mam daleko :D

      Usuń
  2. Jeszcze nie czytałam tej serii ale już od jakiegoś czasu jest na mojej liście i ciągnie mnie do niej, ale jakoś nie umiem jej zacząć! W końcu trzeba plus widzę bohaterzy do których idzie wzdychać. Dawno tak nie miałam.

    http://biblioteczka-na-poddaszu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście Ci polecam tą ksiązkę :)

      Usuń
  3. Jak ja kocham tę książkę!! Zresztą cała seria Lux jest boska *o*
    Buziaki,
    SilverMoon z bloga Books obsession :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ufff... jak dobrze, że główna bohaterka jest rozgarnięta i nie irytuje - to na pewno jest wielkim plusem. Całą serie mam w planie, ale nie mam pojęcia kiedy zacznę ją czytać :)
    Pozdrawiam serdecznie.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. "Obsydiana" czytałam już dość dawno, ale książka wciąż we mnie żyje. Wszystkie części są świetne. Chętnie wezmę się teraz za nową serię autorki rozpoczętą od powieści "Obsesja". Ciekawe czy będzie tak dobra, jak "Lux".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za "Obsesję" sama mam ochotę się zabrać, ale nie wiem jeszcze, czy nie wolę skończyć najpierw serii "Lux".

      Usuń
  6. Bardzo lubię tę serię - wiem, że jest nieco schematyczna, ale mimo wszystko Daemon zdobył moje serce!

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka mnie prześladuje! Wszędzie ją widzę, a ja jej jeszcze nie przeczytałam. Myślę, że czas najwyższy nadrobić serię ''Lux''. :D
    Buziaki,
    StormWind z bloga cudowneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam tę serię. Daemon totalnie skradł moje serce. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam ochotę przeczytać tę serię, jednak potem zrezygnowałam.

    http://alotofpage.blogspot.com/2016/04/chata.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam! <3 Mam słabość do Lux i do tej autorki! <3 Daemon <3

    OdpowiedzUsuń

Zostaw ślad swojej obecności :)