sobota, 26 marca 2016

#33: Hobbit, czyli tam i z powrotem

Tytuł: Hobbit, czyli tam i z powrotem
Autor: J.R.R. Tolkien
Seria: - - -
Wydawnictwo: Iskry
Data wydania: 2004 rok
Ilość stron: 315
Kategoria: fantasy, przygodowe
Ocena: 8/10
+ 1,7 cm do: Przeczytam ile mam wzrostu

Opis: Hobbit to istota większa od liliputa, mniejsza jednak od krasnala. Fantastyczny, przemyślany do najdrobniejszych szczegółów świat z powieści Tolkiena jest również jego osobistym tworem, a pod barwną fasadą nietrudno się dopatrzyć głębszego sensu i pewnych analogii do współczesności.
Opowiada o wyprawie podjętej przez hobbita Bilba Bagginsa, trzynastu krasnoludów (Thorin, Oin, Glóin, Balin, Dwalin, Fíli, Kíli, Dori, Nori, Ori, Bifur, Bofur, Bombur) i czarodzieja Gandalfa do siedziby smoka Smauga w celu zabicia go i odzyskania zagarniętego przez niego skarbu. Grupa wędrowców w czasie swej podróży doznaje wielu niebezpiecznych przygód. Zawsze jednak wychodzi z nich cało dzięki znalezionemu w jaskini Golluma magicznemu pierścieniowi, który czyni Bilba niewidzialnym.

Zapraszam do rozwinięcia!

Wyobraźcie sobie, że jesteście hobbitami. Hobbitami niezwykle wygodnymi, czasem leniwymi i ciągłe głodnymi. Nie jesteście już tacy młodzi, lecz nie jesteście też starzy. Palicie właśnie swoją ukochaną fajkę, kiedy do waszych drzwi puka nieoczekiwany gość - czarodziej! I co macie począć, kiedy namawia was na pełną niebezpieczeństw wyprawę? Oczywiście wolelibyście zostać w swoim ciepłym i wygodnym domku, ale kiedy wpada do was horda głodnych, hałaśliwych i nie najłagodniejszych krasnoludów, które dobierają się do waszych zapasów, coś w was pęka. Zgadzacie się na wyprawę i wędrujecie długimi miesiącami za skarbem, ukrytym w sercu Krasnoludzkiej Góry, opanowanej teraz przez straszliwego smoka. Czy wyjdziecie z tego cało, jeśli ciągle wasi towarzysze będą pakować się w kłopoty? Czy przeżyjecie wszystkie potyczki z nadnaturalnymi stworzeniami, które czyhają na was za rogiem?

Kto szuka, ten najczęściej coś znajduje,
niestety czasem zgoła nie to, czego mu potrzeba.

O mistrzu, jakim jest Tolkien, i jego dziełach słyszałam już wiele razy. Te wszystkie książki i filmy, które podbiły serca milionów ludzi - musiało być w nich coś niezwykłego, skoro tyle osób tak zawzięcie o nich dyskutowało. Przyznam się Wam, że nigdy nie oglądnęłam trylogii "Władca Pierścienia", choć filmy te leciały w telewizji wiele razy. Owszem, pojedyncze sceny nie są mi obce, ale podobnie jak książki z tej serii, nigdy aż tak mnie do siebie nie przyciągały, żebym rzuciła wszystko w kąt i pobiegła po jakąś książkę Tolkiena do biblioteki. Zmieniło się to ostatnio, kiedy po obejrzeniu pierwszej i drugiej części "Hobbita" zapragnęłam poznać tą historię w nieco innej odsłonie.

John Ronald Reul Tolkien był profesorem na uniwersytetach w Leeds oraz w Oksfordzie, był znawcą literatury i języka staroangielskiego, staronordyckiego, starogermańskiego i gockiego. Zadebiutował w 1937 roku z powieścią "Hobbit, czyli tam i z powrotem". Jego książki są ponadczasowe, co mogą potwierdzić wielokrotne wydania "Władcy Pierścieni" czy "Hobbita". Znał ogromną ilość języków, głównie tych wymarłych, stworzył Śródziemie - czyli najpopularniejszy świat fantastyczny wykorzystywany w literaturze.

Gdyby liczniejsi z nas cenili wyżej jedzenie,
radość i pieśni niż złoto i klejnoty, świat byłby weselszy.
 
Tytułowy hobbit - Bilbo Baggins, wiedzie spokojne życie w swojej norce w jednej z krain Śródziemia, w Shire. Jada regularnie posiłki, pali fajkę, prowadzi wygodnicki i spokojny tryb życia. Pewnego dnia, przed jego norką, zjawia się czarodziej Gandalf, który kreśli tajemniczy znak na drzwiach wejściowych. Nazajutrz Bilba odwiedzają niespodziewani goście, a raczej banda trzynastu głodnych i hałaśliwych krasnoludów, które zaburzają jego spokój. Hobbit zostaje wciągnięty w pełną niebezpieczeństw misję, która ma na celu zdobycie złota i klejnotów, należących do krasnoludów. Miejscem wyprawy jest Samotna Góra, pilnie strzeżona przez smoka Smauga, a żeby się tam dostać, cała kompania musi przedrzeć się przez lasy, puszcze, rzeki i góry. Krasnoludy wraz z Bilbem i Gandalfem muszą stawić czoła wszelkim stworom napotkanym na drodze, a także swoim lękom...

Choć uwielbiam powieści fantasy, nie często sięgam po takie, w których bohaterami są krasnoludy, elfy, gobliny, trolle, wargowie (duże wilki, wyróżniające się ogromną inteligencją) czy hobbici. Tolkien wpadł na coś niesamowicie oryginalnego, niepowtarzalnego i rzadko spotykanego w literaturze, oczywiście patrząc na czasy, w których on sam tworzył. Wiele ludzi nazywa go ojcem lub mistrzem fantastyki. W pełni zgadzam się z tym stwierdzeniem. Pomysł na tą książkę został wykorzystany chyba w pełni. Zdecydowanie niczego mi w "Hobbicie" nie brakowało, każdy element był jak najlepiej wyważony i zgrany z resztą.

Może to dziwne, ale przyjemne doświadczenia i spokojne przyjazne dni
nie są zbyt dobrą materią do opowieści, podczas gdy przeżycia niepokojące,
nieprzyjemne, a nawet groźne tworzą kanwę wspaniałych historii
i długo o nich można opowiadać.

Język, którym posługiwał się Tolkien przywiódł mi na myśl właśnie dwudziesty wiek i pisarzy, którzy już nie żyją. Nie jest on co prawda bardzo skomplikowany, ale też nie banalny i nie niedbały. Czytając, dało się wyczuć, że książkę napisała osoba dojrzała, ponieważ wszędzie odnajdywałam jakieś ukryte przesłania, mające na celu nakierowanie nas na podjęcie odpowiedniej decyzji, podczas jakiegoś ważnego wyboru. 

Bardzo spodobało mi się to, jak Tolkien posługiwał się użytą przez siebie narracją. Każde zdanie brzmiało tak, jakby było wypowiedziane wprost do mnie przez rozmówcę, znajdującego się tuż obok. Atmosfera, która towarzyszyła mi dzięki temu podczas czytania, była taka... ciepła i rodzinna. Tak, to chyba odpowiednie słowa. A klimat panujący w tej historii był iście baśniowy. Wyraźnie dało wyczuć się tą granicę pomiędzy dobrem a złem, wszystkie magiczne postacie były wyznacznikiem tych dwóch stron.

Jak się mieszka niedaleko żywego smoka,
niewiele pomoże wyłączenie go ze swoich kalkulacji.

Historii tej towarzyszy mnóstwo barwnych opisów przyrody, ponieważ Tolkien pokazuje nam obraz zupełnie nowej krainy, stworzonej na potrzeby książki. A żeby łatwiej było śledzić wędrówkę bohaterów, na samym końcu jest dokładna mapka krainy. Jeśli chodzi o prawa rządzące Śródziemiem, wszystkie są odmienne, ciekawe i zupełnie dla nas nowe. Bilbo i krasnoludy wyjaśniają czytelnikom o co chodzi z ludami, które zamieszkują Dzikie Krainy. Przedstawiona jest również ich kultura, zachowania, usposobienie, wygląd i obyczaje.

Bohaterowie nie zostali potraktowani byle jak, bo choć jest ich naprawdę wiele, każdego poznaliśmy w większym bądź mniejszym stopniu, w zależności od tego, jak ważna dla tej historii była postać. Krasnoludy początkowo nie były przekonane co do udziału Bilba w ich wyprawie. Nie sądziły, że akurat TEN hobbit będzie potrafił stawić czoła niebezpieczeństwom. Ale w miarę z upływem czasu Bilbo pokazywał coraz więcej swoich umiejętności i udowodnił, że on także może uratować krasnoludów z opresji.

A co, nie mówiłem? - zaśmiał się Gandalf. - Pan Baggins potrafi więcej,
niż nam się wydaje.

Między postaciami narodziła się niezwykła przyjaźń, choć były i momenty, kiedy zostawała ona zachwiana. Ale bez taki wstawek byłoby zwyczajnie nudno. Każdą stronę przeżywałam w napięciu i ogromnym oczekiwaniu: co stanie się dalej. Mimo że historię tą znałam już wcześniej, jako wersję filmową, każda kolejna scena była dla mnie zaskoczeniem. Nie mogłam się nadziwić, co reżyser zrobił z filmami, bowiem niewiele one mają wspólnego z pierwowzorem. I choć kiedyś twierdziłam, że filmy są naprawdę dobre (no, może pierwsza część się ciągnęła i była nudnawa), teraz uważam, że książka bije je na głowę.

"Hobbit" jest ponoć wstępem do trylogii "Władcy Pierścienia", może to i dobrze, bo czuję się zachęcona do dalszej przygody z tym autorem. Książkę tą polecam chyba wszystkim, którzy jeszcze nie znają historii Bilba i krasnoludów, a tym, którzy tą opowieść mają już za sobą, proponuję odnowienie je i ponowne śledzenie tej momentami zabawnej, ale i pouczającej opowieści.

9 komentarzy :

  1. Czytałam "Hobbita" w 1 gimnazjum i się dosłownie męczyłam. Szanuję Tolkiena, bo to już klasyk gatunku, ale chyba nigdy się do niego nie przekonam i nie sięgnę po "Władcę pierścieni". Fantasy w ogóle trudno mi się czyta, sama nie wiem dlaczego. :c

    OdpowiedzUsuń
  2. Twórczość Tolkiena ma w sobie coś niesamowitego. Tak przepiękny świat, jakim jest Śródziemie, wydarzenia opowiedziane w dość nudny sposób, lecz książka i tak wciąga. Ja naprawdę nie wiem, jak to możliwe. :D "Hobbita" czytałam w gimnazjum, wkrótce chcę się zabrać za "Władcę Pierścieni", mimo że historię znam z filmów.

    Ania Shirley u Królowej Książek? Zapraszam!
    ksiazkowa-krolowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Tolkien ma to do siebie, że umie ubrać w słowa cudowny świat i pokolorować go na wszelkie barwy :). I Hobbita i Władcę Pierścieni czytałam dawno; nie wiem czy wrócę jeszcze do książek, ale na pewno filmy jeszcze raz obejrzę ;)).

    Wszystkiego dobrego na Święta! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam hobbita w gimnazjum i niestety nie byłam zachwycona, choć oczywiście doceniam talent autora - po prostu to nie są moje klimaty ;)
    Pozdrawiam,
    Kochamy Książki

    OdpowiedzUsuń
  5. Był moją lekturą w podstawówce:) Strasznie mi się podobał.

    withcoffeeandbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż wstyd się przyznać, ale jeszcze nie czytałam Hobbita, kiedyś z pewnością to zrobię :D
    Buziaki,
    SilverMoon z bloga Books obsession :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo miło wspominam tę lekturę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam tę książkę tak dawno, że szok, to była moja pierwsza recenzja, która pojawiła się na moim blogu ;) Mam nadzieję, że wreszcie się skupię i zacznę czytać Władcę Pierścieni.

    OdpowiedzUsuń
  9. Film widziałam ale książki jeszcze nie czytałam. Ale po zachwycie nad filmem muszę nadrobić książkę! :)
    http://biblioteczka-na-poddaszu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Zostaw ślad swojej obecności :)