wtorek, 8 grudnia 2015

#24: Ogień i woda

Tytuł: Ogień i woda
Autor: Victoria Scott
Seria: Ogień i woda (tom 1) 
Wydawnictwo: IUVI
Data wydania: 17 czerwca 2015 
Ilość stron: 368
Kategoria: literatura młodzieżowa, fantasy, 
Ocena: 7,5/10 
Książka bierze udział w wyzwaniu 30 książek w ciągu wakacji.

Opis: W życiu 16-letniej Telli Holloway wszystko jest nie tak. Jej brat jest umierający, a gdy kilkunastu lekarzy nie może ustalić, co mu dolega, rodzice decydują się zamieszkać w „Zapadłej Dziurze w Montanie”, by Cody miał „świeże powietrze”. Tella traci ukochane życie w Bostonie i przyjaciół, rodzice doprowadzają ją do szału, jej brat jest bliski śmierci, a ona – kompletnie bezradna…

…dopóki nie odbiera tajemniczych instrukcji, jak wystartować w Piekielnym Wyścigu prowadzącym przez dżunglę, pustynię, ocean i góry, by wygrać nagrodę, której Tella rozpaczliwie pragnie: lekarstwo na chorobę brata. Ale wszyscy uczestnicy pragną leku dla kogoś, kogo kochają, i walczą zaciekle – nie ma gwarancji, że Tella (lub ktokolwiek inny) przetrwa wyścig. Może liczyć tylko na swoją pandorę – zwierzątko, które powinno mieć niezwykłe zdolności, ale Tella nie ma pojęcia jakie, a nawet… czy w ogóle je ma.

Wyprawa jest mordercza, zegar tyka, a Tella wie, że nie może ufać nikomu, nawet członkom swojej grupy. Czy może zaufać przynajmniej Guyowi? Czy rodzące się uczucie pomoże jej wygrać wyścig, czy będzie przyczyną jej klęski?
Zapraszam do rozwinięcia!

Wokół nas jest wiele osób, które potrzebują pomocy. Jedni proszą o niewiele, zaledwie o pomoc w nauce, pomoc przy robieniu obiadu, zrobieniu zakupów czy rzeczach tym podobnych. Są też tacy, którzy proszą nas o pomoc przy wyjściu z jakiegoś nałogu, o pożyczkę, doradzenie czegoś w trudniej dla nich sytuacji, gdy są rozdarci pomiędzy jednym a drugim. Kolejną grupą są osoby chore czy leciwe, które nie są w stanie poradzić sobie same. Ci w podeszłym wieku mają za sobą lata doświadczeń i wiedzą już, co ich czeka. Są już pogodzeni z wizją śmierci, która zapewne niebawem nastąpi. Nie przeraża ich to. Co innego jest z osobami poważnie chorymi, nie na grypę czy przeziębienie. Chorymi na białaczkę, raka, padaczkę, żółtaczkę czy mnóstwo innych chorób, które całe życie mają jeszcze przed sobą. Wystarczająco dużą tragedią jest dla nas informacja, że znajoma nam osoba jest poważnie chora i może nawet umrzeć. Ale co byśmy zrobili, gdyby okazało się, że to ktoś z rodziny, nasz brat, siostra, mama, tata czy ciocia są nieuleczalnie chorzy? Co by było, gdybyśmy mieli świadomość, że śmierć może zapukać do drzwi tej bliskiej nam osoby właściwie w każdej chwili? Nieustanne czekanie, niepewność, nieprzespane noce pełne zadręczania się i wielu pytań bez odpowiedzi, łzy. Chcielibyśmy zrobić wszystko, poświęcilibyśmy naprawdę wiele, gdyby tylko była możliwość uleczenia z choroby, które nazwy sami lekarze specjaliści nie są nawet pewni. A co by było, gdyby okazało się, że jest na tą chorobę lek. Substancja, która może uleczyć właściwie każdą dolegliwość, nawet trą najgorszą. Czy spróbowalibyśmy go zdobyć, nie zważając na cenę, jaką byłoby nawet... nasze życie?


Przyjechałam tutaj ratować swojego brata. Ale ile osób tu zginęło,
chcąc kogoś uratować?


Tella Holloway, główna bohaterka książki "Ogień i woda", była w bardzo podobnej sytuacji. Jej życie było spokojne, pomijając fakt, że nagle jej brat Cody zachorował, a żaden lekarz nie był w stanie stwierdzić, co mu dolega. Rodzice Telli i Cody'ego zdecydowali się więc na przeprowadzkę w inne miejsce, by świeże powietrze sprzyjało leczeniu chorego chłopca. Tella nie miała wyboru. Musiała pożegnać się ze wszystkimi swoimi znajomymi i zacząć nowe życie, nawet bez sprzętów elektronicznych, bez których przecież nastolatkowie nie są w stanie wytrzymać ani godziny! Nie opuszczała jej myśl, iż życie jej ukochanego brata powoli dobiegało końca. Traciła nadzieję. Aż do pewnego dnia, w którym dziewczyna znalazła na swoim łóżku niewielką, niebieską paczkę, a w niej urządzenie, które początkowo wzięła za upragniony odtwarzacz MP3. W pewnym momencie głos ze słuchawki poinformował ją o tajemniczym Piekielnym Wyścigu, w którym nagrodą był lek dla jej brata.

Sięgnęłam po tę książkę z kilku powodów. Po pierwsze: genialna okładka, idealnie oddająca klimat książki. Subtelne piórko i połączenie żywiołów. Już samo to zaintrygowało mnie na początku. Po drugie: tytuł. Na niego jako pierwsze się załapałam. Lubię przedstawienie żywiołów w książkach, ponieważ każdy autor robi to inaczej od poprzedniego. Po trzecie: opis z tyłu książki. Uwielbiam powieści, w których dużą rolę odgrywa walka o przetrwanie, wyścig z czasem, jakaś tajemnica czy poświęcenie się dla drugiej osoby. To zdecydowanie moje klimaty. Po czwarte: opinie innych czytelników. Wiele słyszałam o tej książce. Bardzo dużo osób wychwalało ją, że jest naprawdę dobra, jak na taką młodzieżówkę. Dodatkowo, spotkałam się też z wieloma wzmiankami o lekkim podobieństwie do "Igrzysk śmierci" Suzanne Collins, które całym sercem uwielbiam. Więc jak tu nie sięgnąć po tą książkę? Czy żałuję? Nie. Jednak jestem troszkę zawiedziona.


(...) od chwili, w której przystąpiłam do Piekielnego Wyścigu, musiałam się nauczyć walczyć o przetrwanie w każdy możliwy sposób.


Jak można się było spodziewać, Tella postanowiła wziąć udział w wyścigu, pomimo wszelkich zakazów jej rodziców. Dziewczyna ucieka z domu i pędzi po swoją Pandorę - stworzenie, która ma jej pomóc podczas wyścigu, pomieszane gatunkowo, posiadające ukryte zdolności. Te dobre... i te złe. I tu zauważam pierwsze podobieństwo, do Zmiechów z "Igrzysk..". Wy też to widzicie? Nie? A może jednak? W dalszych etapach tych podobieństw jest więcej, ale nie ma sensu się teraz nad nimi tu zatrzymywać i ich rozgrzebywać, bo przecież nie o to tu chodzi.

Na samym początku wydawało mi się, że Tella będzie mnie irytować. Swoja postawą, zachowaniem i podejmowanymi decyzjami, a najbardziej chyba charakterem, jakim obdarzyła ją autorka. Bardzo się myliłam, ponieważ Tella okazała się pełną uczuć i ciepła, niesamowicie troskliwą, spokojną, odważną i rozważną dziewczyna. Wielokrotnie udało jej się mi zaimponować. Momentami zamieniała się w nieco zabawną osóbkę, którą irytowały jej długie kudły. Dostarczało to odpowiednią dawkę humoru, idealnie wyważoną i pasującą do treści tej książki. Tella na przestrzeni całej książki przeszła gwałtowną przemianę. Na początku uznałam ją za zbuntowaną nastolatkę, która nie do końca wiedziała, czego chce, ale już w połowie zaczęłam zauważać wyraźne różnice w jej zachowaniu. Jednak jak to na nastolatkę przystało, nie mogło się obyć bez zauroczenia pewnym młodym, przystojnym chłopakiem - Guyem. Trzeba jeszcze wspomnieć, że był jej konkurentem i również walczył o lek dla jakiejś bliskiej mu osoby. Czy mogłoby z tego wyniknąć coś więcej? Możliwe!

Guy sprawiał wrażenie niesamowicie przygotowanego do tego wyścigu. Jakby wiedział o nim już od lat i od małego się na niego szykował, co niestety, nie było możliwe. Przykuł moją uwagę dosyć szybko, a wszystko to przez jego tajemniczość. To co czuł, ukrywał w sobie, był lekko powściągliwy. Od razu chce się poznać takiego chłopaka i być tą pierwszą, która pozna wszystkie jego sekrety. Nie dziwiłam się Telii. Choć ten wątek miłosny nie był zbytnio rozbudowany, autorka cały czas przypominała, że on nadal jest na swoim miejscu. Cieszę się, że Victoria Scott nie postanowiła wysunąć go na pierwszy plan, bo przyćmiłby treść tej książki i nie byłaby ona już taka sama.


- Gdzie jest mój palec?! - krzyczy Olivia. (...)
- Gepard go zjadł.
Oczy Olivii robią się tak ogromne, że boję się, iż zaraz wyskoczą z orbit.
- Gepard. Zjadł. Mój. Palec. (...) Co chcecie mi powiedzieć?
Że pandora Jaxona zjadła mały palec mojej prawej ręki? Ręki, którą piszę?
- Szczerze mówiąc, zabrał go M-4. (...) Walczyli o niego.


Wszyscy bohaterowie tej powieści byli niesamowicie barwni. Różnili się od siebie diametralnie, co dało mi poczucie, iż mam do czynienia z prawdziwymi ludźmi, a nie szeregiem wyrobionych, drewnianych lalek, nieposiadających charakteru czy uczuć. Jedni zdołali wzbudzić u mnie taką sympatię, że aż ich pokochałam, ale inni sprawili, że szczerze ich znienawidziłam (oczywiście, w dobrym tego słowa znaczeniu ;) ).

Język, jakim posługiwała się autorka był niesamowicie trafny, prosty w obyciu i doskonale dopasowany do grupy wiekowej odbiorców, jaką są nastolatkowe, młodzież. To dobrze, bo czasami osoby w moim wieku nie chcą się wysilać i wolą spędzić miłe kilka godzin czytając zrozumiałą dla siebie lekturę, niż powieść, której znaczenie co drugiego słowa muszą sprawdzać w słowniku. Zaletą tej książki jest również wartka akcja i napięcie, które potrafi zbudować autorka.

Wracając jeszcze do głównego tematu tej książki, Piekielnego Wyścigu, spróbuję wam nieco przybliżyć, czy on dokładnie jest. Na początku wszyscy zawodnicy muszą wziąć udział w wyborze Pandory, która w późniejszym etapie pomaga przydzielonemu do niej zawodnikowi przetrwać. Są one specjalnie zaprojektowane do tego wyścigu i mają stanowić ochronę dla uczestnika. Wyścig odbywa się na czterech terenach: morzu, pustyni, w górach i w dżungli. Nie brzmi tak źle, ale przecież nie ma nawet mowy, żeby było tak prosto i kolorowo. Na uczestników czeka tam wiele zagrożeń, niebezpieczeństw i prób, jakim zostają poddani wszyscy zawodnicy. Może spotkać ich śmierć... lub jeśli dopisze im szczęście, zostaną zwycięzcami i zdobędą lek, o który tak zawzięcie walczyli. Zwycięzca jest tylko jeden, choć, co miło mnie zaskoczyło, pojawiło się wiele innych możliwości, nie tak jak w "Igrzyskach...", że walczyło się do upadłego, ale resztę dowiecie się sami.

Pomimo podobieństw do "Igrzysk Śmierci" powiem wam, że ta książka mi się podobała. Chociaż spotkałam się już z wieloma podobnymi do niej, "Ogień i woda" wyróżnia się czymś spośród reszty, ale nie jestem w stanie sprecyzować, czym dokładnie. Książkę tą czytało mi się przede wszystkim szybko, z ogromną przyjemnością i zaciekawieniem. Już nie mogę się doczekać dalszych losów Telii i Guy'a oraz innych bohaterów. I choć przewiduję już zakończenie tomu drugiego, będę czekała na niego tyle długo, ile będzie trzeba.

W serii Ogień i woda:
Ogień i woda | Kamień i sól | ?

Za możliwość przeczytania bardzo serdecznie dziękuję
Wydawnictwu IUVI

20 komentarzy :

  1. Mnie także bardzo się podobała i z niecierpliwością wyczekuję drugiego tomu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiele dobrego czytałam na temat tej książki i widzę, że Ty także oceniasz ją bardzo pochlebnie. Zatem muszę koniecznie ją nabyć i przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło przeczytać znowu Twoją recenzję :) Co do książki - niestety chyba żadna pozytywna recenzja nie zmusi mnie do jej przeczytania. Mam wrażenie, że to taki miszmasz wszystkiego, co już było...

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można powiedzieć, że miałam chwilową przerwę, ale teraz postaram się być może zaglądać tu częściej.
      Miszmaszem wszystkiego raczej bym nie nazwała tej książki, chociaż trochę rzeczy już gdzieś się przewinęło w innych książkach. Może kiedyś zmieinisz zdanie ;)

      Usuń
  4. Ale dawno Cię nie było! Ciesze się, że jesteś :* co do książki to mam ja na swojej liście, musze w końcu kupić, tyle dobrych słów o niej już słyszałam
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem :P Dopuściłam się małego zaniedbania na tym blogu, ale postaram się być częściej.
      Co do książki to śmiało czytaj, pewnie ci się spodoba.

      Usuń
  5. Obawiam się nieco tego podobieństwa do "Igrzysk", ale skoro tak wiele osób wychwala tę książkę to sądzę, że nie jest ono tak bardzo widoczne i "Ogień i Woda" będzie jednak ciekawą historią. Cóż... niedługo Święta. Może by sprawić sobie prezent? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to czemu nie, święta są przecież także po to, żeby obdarowywać siebie... i bliskich prezentami :D Jeśli tylko lubisz "Igrzyska" to to podobieństwo nie będzie ci tak bardzo przeszkadzało.

      Usuń
  6. Nie mam nic przeciwko powieściom dla młodzieży, ale jednak ten tytuł chyba sobie podaruję. Jak dla mnie zbyt wiele w nim podobieństw do "Igrzysk".

    OdpowiedzUsuń
  7. O jej wróciłaś! Nie wierzę. Myślałam, że już porzuciłaś blogowanie. Cieszę się że jesteś, bo uwielbiam twoje recenzje.
    Ja miałam czytać tą książkę ale nie wiem jeszcze czy rzeczywiście chcę ją przeczytać. :)
    Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też sama w to nie wierzę, ale jestem. Nie martw się, nie rzuciłam tego i pewnie nie rzucę, ewentualnie może stać się tak, że pożegnam się z tym blogiem, a założę następny ;)

      Usuń
  8. Skoro przypomina trochę "Igrzyska śmierci", to mogłabym się skusić. Twoja pozytywna opinia mnie zachęciła :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak ja się cieszę, że wróciłaś <3
    Książka jest bardzo wychwalana muszę sama za nią się wziąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę koniecznie zabrać się za tą książkę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja muszę się przyznać do tego, że "Ogień i woda" podobała mi się bardziej od "Igrzysk śmierci" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi mimo wszystko bardziej do gustu przypadły "Igrzyska", ale to kwestia upodobań :D

      Usuń
  12. Ta okładka jest piękna :D Z chęcią sięgnę po pozycję ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Po Twojej recenzji umieram z ciekawości. Tyle w temacie. ;x

    OdpowiedzUsuń
  14. Z opisu faktycznie wydaje się nieco podobna do Igrzysk, ale to sprawia, że mam ochotę ją przeczytać. :)
    Trzeba mieć w sobie wiele odwagi, by się tak poświęcić i jestem ciekawa, czy uda jej się zdobyć to lekarstwo, dlatego na pewno po nią sięgnę. :)
    http:ksiazkowa-magia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Zostaw ślad swojej obecności :)