sobota, 8 sierpnia 2015

#21: Trzy metry nad niebem

Tytuł: Trzy metry nad niebem
Autor: Federico Moccia
Seria: Trzy metry nad niebem (tom 1)
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 20 czerwca 2012
Ilość stron: 344
Kategoria: romans, literatura młodzieżowa
Ocena: 7,5/10
Książka bierze udział w wyzwaniu 30 książek w ciągu wakacji.

Opis: Szesnastoletnia Babi, dziewczyna, z tak zwanego dobrego domu, świetna uczennica i przykładna córka, na skutek pogmatwanego splotu przypadków, poznaje Stepa, agresywnego chuligana, którego życie składa się z ćwiczeń na siłowni, wyścigów na motorze i bezsensownych bijatyk. Mimo krańcowo różnych charakterów i sprzeciwu apodyktycznej matki Babi, zakochują się w sobie bez pamięci. Pod wpływem tej miłości, która oczywiście nie ma szans na przetrwanie, zmieniają się oboje. Babi otwiera się na świat, dojrzewa, a Step staje się bardziej refleksyjny, łagodniejszy. Babi jest jedyną osobą, której Step powierza swój mroczny sekret, który tłumaczy jego agresywne i destrukcyjne zachowania.
Swobodnie poruszając się w świecie pojęć, które określają świat włoskiej młodzieży, Moccia opowiedział niezwykle wiarygodnie i płynnie uniwersalną historię o młodzieńczym buncie, bólu dorastania i problemach rodzinnych.

Zapraszam do rozwinięcia!

Wszyscy ludzie przynależą do jakichś grup. Jedni są członkami wolontariatu, inni - grupy tanecznej czy zespołu, lecz są też tacy, którzy należą do grupy społecznej. Jedni zajmują wysoką pozycję i mają pieniądze, dbają o swoją wiedzę, a ich życie wcale nie jest ciężkie. Są dobrze wychowani, do wszystkiego podchodzą z pełną dozą rozsądku, podejmują różne decyzje i planują swoją przyszłość. Są też ci biedniejsi, gorzej potraktowani przez los, nikt nie rozumie ich wyborów czy postępowania. Ktoś oczekuje od nich natychmiastowej poprawy, dążenia do czegoś, do czego dążyć nie chcą. Dla swoich rodziców nie mają znaczenia, a z natury są totalnymi ignorantami. Czasem kradną, co chwile wpakowują się w jakieś bójki i nie ma dla nich znaczenia to czy uderzą starszego mężczyznę, czy kogoś młodszego od nich, bo nie boją się konsekwencji, choć te są nieuniknione. Dużo osób o nich mówi, są rozpoznawalni na ulicach, ale wcale nie z tej dobrej strony... bo inni się ich boją. Przeklinają ile wlezie, lecz łączy ich wspólna pasja, którą starają się pielęgnować. Uwielbiają ścigać się na motorach, robić stójki na tych pojazdach, przekraczać prędkość. Pewnego dnia te dwa światy, dwie zupełnie obce osoby, spotykają się twarzą w twarz. Mają do siebie uprzedzenia, traktują się z lekko wyczuwalną wrogością, ale to uczucie zaczyna przeradzać się w coś zupełnie innego. Obydwie osoby zaczynają się zmieniać, wspólne odkrywają siebie i stają się lepsi... ale jak długo będzie to trwać?

Słońce wędruje coraz wyżej, jest piękny poranek. Ona jedzie do szkoły,
on jeszcze nie spał tej nocy. Dzień jak inne. Ale przed światłami on staje obok niej. I dlatego ten dzień nie będzie jak inne.

"Trzy metry nad niebem" było moim pierwszym spotkaniem z tym autorem. Choć już dużo razy namawiano mnie, bym spróbowała swoich sił z historiami, które wyszły spod ręki Federica Moccia, jakoś nigdy nie miałam na to ochoty ani chęci. Ostatnio jednak postanowiłam się przełamać, gdyż zdobyłam swój egzemplarz książki, która nie tak dawno temu została zekranizowana. Pewnie już wielu z was miało okazję zobaczyć ten cudowny film, jakim jest "Trzy metry nad niebem", lecz nie każdy pewnie sięgnął po książkę. Ja to zrobiłam i jestem pozytywnie zaskoczona, choć w wielu sprawach nieco rozczarowana.

Książka ta opowiada historię o dziewczynie z dobrego domu, będącej pilną uczennicą. Główna bohaterka jest młoda, inteligentna i całkiem ładna. Nazywa się Babi Gervasi, ma szesnaście lat i uczęszcza do prywatnej szkoły dla dziewcząt. Pewnego dnia los sprawia, że uliczny chuligan, motocyklista, prowodyr wielu bójek i kradzieży, Step, a właściwie Stefano Mancini, spotyka Babi, która jest w drodze do szkoły. Zaczepia ją, a ich spotkanie wcale nie jest najmilsze. Dziewczyna ma nadzieję, że już nigdy więcej nie spotka Stepa, jednak los pragnie czego innego. Pewien splot wydarzeń sprawia, że dwójka zupełnie różnych od siebie osób się w sobie zakochuje. Całkowicie, dogłębnie, bez pamięci. Obydwoje zaczynają się zmieniać, odkrywać przed sobą swoje sekrety, pomagać sobie.
- Co jest?
- Boję się.
- Czego?
- Że już nigdy nie będę tak szczęśliwa jak teraz...
 
Pierwsze co rzuciło mi się w oczy w tej książce to styl pisania autora. Federico Moccia opisuje wszystko szczegółowo. Nie ma tu jednak tych zbędnych opisów, które tylko nudzą czytelnika. Język, jakim posługuje się autor jest naprawdę prosty w zrozumieniu. Książka nie zawiera słów trudnych, które całkowicie nie pasują do treści i tekstu. Dużo wypowiedzi jest bardzo przybliżonych słownictwem do takich, jakich używa młodzież, choć niektóre zwroty wydały mi się lekko przestarzałe. No i niektórych również nigdy w życiu bym nie użyła, bo mogłabym się tylko zbłaźnić przed rówieśnikami. Dosyć często miałam problem z wyłapaniem tego, kto wypowiada dane zdanie. Czasami musiałam czytać coś po kilka razy, żeby dowiedzieć się, kto jest autorem tych słów i wcale nie było to przyjemne, gdyż książkę czytałam dwa razy dłużej niż zrobiłabym to normalnie. Traciłam czas i niestety nie wpływa to pozytywnie na moją ocenę tej książki.

Przyznam się szczerze, że fabuła, choć dobra i ciekawa, była naprawdę nieźle poplątana! Federico Moccia dosyć często robił różne przeskoki czasowe lub wracał do wydarzeń z przeszłości. Wcale nie mówię, że jest to złe, ale miałam ogromny problem z połapaniem się, z jakiego okresu pochodzą niektóre wydarzenia. To co było oczywiste, wiedziałam od razu, ale niektóre przebłyski wydarzeń pojawiały się tak, że musiałam się lepiej skupić nad tekstem, by niczego nie przeoczyć. Często też musiałam sama domyślać się z jakiego okresu pochodzą opisywane wydarzenia, bo autor przedstawiając je, nie zawsze o tym wspominał.

Boję się dni, które nadejdą, że nie wytrzymam już tego, bo nie mam tego najważniejszego, że coś przeminęło z wiatrem.

Z wciągnięciem się w tą książkę miałam na samym początku spory problem. Pierwsze czterdzieści stron było po prostu nudne. Nie działo się zbyt wiele. Przedstawienie sytuacji, wprowadzenie czytelnika, pokazanie bohaterów i kilka niezbędnych informacji o postaciach i... tyle. Z niecierpliwością czekałam na moment, kiedy wreszcie akcja się rozwinie, kiedy wydarzenia zaczną się robić tak ciekawe, że będę czytać książkę z zapartym tchem. No i kurczę, akcja się rozwinęła, ale to tempo całej historii było w pewnym momencie troszkę nieznośnie. Wszystko było takie wolne, spokojne, sielankowe? Przynajmniej takie odniosłam wrażenie. Miejmy nadzieję, że tylko ja.

Wspominałam już o bardzo wielu cechach negatywnych, to może teraz czas na coś weselszego i pozytywniejszego? Nie lubię mówić o książkach źle, bo to boli, ale czasem po prostu muszę.

- Jestem szczęśliwa. Nigdy w całym moim życiu nie czułam się tak dobrze. A ty?
- Ja? – przytula ją do siebie – ja czuję się znakomicie.
- Tak, że mógłbyś palcem dotknąć nieba?

- Nie, nie tak.

- Jak to, nie tak?

- O wiele wyżej. Co najmniej trzy metry nad niebem.

Bardzo, ale to bardzo podobał mi się fakt, jak wiele emocji pojawiało się w tej książce. Były niezwykle silnie odczuwalne i kiedy bohaterowie byli weseli, ja też byłam. A kiedy smutni czy źli, ja również. Jestem tak niesamowicie zaskoczona, oczywiście pozytywnie, z tego powodu, że płakałam! Tak, ja przy tej książce płakałam wielokrotnie, a nie zdarza mi się to praktycznie wcale. Nie sądziłam, że Federico Moccia wyciśnie ze mnie łzy.

Bohaterowie byli chyba atutem tej powieści. Każdy miał tak dużo wad i problemów, że całość wydawała się niesamowicie rzeczywista. Ich charaktery są niezwykłe i wydają się oni przez to być prawdziwymi ludźmi, moimi sąsiadami czy znajomymi, osobami, które kojarzę z ulicy. Każdy z nich przechodzi ogromną zmianę, a my możemy to wszystko obserwować. I jeszcze ta spontaniczność! No przecież takie są reakcje ludzi, ich zachowania. Mogę powiedzieć, że te postacie były jednymi z lepszych pod względem konstrukcji, jakich już miałam okazję poznać. Sama chciałabym tak dobrze konstruować bohaterów, lecz przede mną jeszcze naprawdę bardzo długa droga! Może wreszcie kiedyś moje opowiadania staną się bardziej rzeczywiste? Zobaczymy, aczkolwiek na razie nie narzekam :D Wszystkie postacie było do siebie podobne, ale jednak w każdym dało się wyraźnie odczuwać jakąś różnice. Znajomi Stepa przypominali mi gang motocyklowy, ale ro właśnie chyba o to w tym chodziło, nie? Polla pokochałam całym sercem i był jednym z tych gości, do których wzdycham :D

Czy to rzeczy upodabniają się do ludzi, którzy je posiadają, czy raczej ludzie do rzeczy?

Zacznę może od Stepa, bo dla mnie był on postacią szczególną i trochę zmienił moje myślenie i postrzeganie pewnych spraw. Tak, pewnie zabrzmiało to tandetnie, ale chcę być szczera, a szczerość nie zawsze brzmi dobrze. Stefano jest tym złym, bad boyem, który lubi się zabawić, a jego pasją są motory i nielegalne wyścigi zwane "wyścigami Rumianków". Jednak to, co robi Step, a ci wszyscy inni "źli" goście z romansideł to jakaś masakra! Step jest agresywny, lubi się bić i kraść, przeklina, nie szanuje innych i nie docenia pewnych rzeczy. Zazwyczaj się nie zastanawia tylko podejmuje szybkie decyzje, zadaje ból. Jak więc mógł on się stać dla mnie postacią szczególną, która coś we mnie zmieniła? Pamiętajmy o tym, że Step nie od zawsze taki był. Wydarzenia z przeszłości zostawiły na nim ogromne piętno, a kiedyś był takim dobrym i przykładnym uczniem... Nie dziwie mu się, że teraz robi te wszystkie złe rzeczy i obwinia cały świat. Ja zareagowałabym pewnie tak samo, albo jeszcze gorzej, ale również go podziwiam. Podziwiam go przede wszystkim za to, że umiał pokazać Babi, i mi również, czym jest życie i jak należy do niego podchodzić, że czasem trzeba łamać zasady, że trzeba się czasem sprzeciwiać. Darzę go wielką sympatią, choć może nie powinnam, bo jednak ten gość krzywdzi innych i ma ich daleko w D.

Babi jest dziewczyną ułożoną, trochę arogancką. Nie jest tak otwarta na niektóre spray jak jej najlepsza przyjaciółka Pallina. Ona jest ostrożna, może trochę powolna, nigdy nie ryzykuje i boi się konsekwencji. Nie chce zawieść swoich rodziców, nauczycieli, przyjaciół. Dobrze się uczy, jest zawsze przygotowana i odnosi się do wszystkich z należytym szacunkiem. Ta dziewczyna ma wszystko przemyślane i jest właściwie idealna! Ale przecież nie można być takim przez całą wieczność! Kiedy Babi spotyka Stepa, zakochuje się w nim. Obydwoje próbują się nawzajem zmienić. Step pokazuje Babi świat z innej perspektywy, sprawia, że staje się śmielsza, bardziej otwarta. Babi natomiast chce, żeby Step stał się łagodniejszy, przestał igrać z życiem. Nie chce słuchać jego wulgaryzmów, nie chce patrzeć jak okłada pięściami innych, nie chce widzieć go kradnącego. Próbuje wbić mu do głowy, że inni ludzie powinni być szanowani, bo przecież gdyby nie oni, Step na pewno nie miałby co kraść. Dziewczyna chce, by docenił on cudzą pracę.


Wtedy powoli przesuwa rękę niżej, na gładki brzuch, do skraju spódniczki. Zatrzymuje
ją jej ręka. Step otwiera oczy. Babi patrzy na niego i kręci głową.
- Nie.
- Co nie?
- Nie to... - uśmiecha się do niego.
- Dlaczego? - on nie odpowiada uśmiechem.  
- Bo nie!
- Ale dlaczego nie?
- Bo nie i tyle.
- Ale jest jakiś powód, na przykład... - Uśmiecha się krzywo, porozumiewawczo. 
- Nie, głuptasie, nie ma takiego powodu. Ja tego nie chcę i już. Jak już przestaniesz kląć,
to może kiedyś...


Historia miłosna, jaką przedstawia Federico Moccia jest przepełniona oryginalnością, odwzajemnionym uczuciem, ale i bólem. Choć Babi wreszcie przeżywa swoją historię ze Stepem, zakończenie wcale nie zwiastuje niczego dobrego. Kończy się jedna rzecz, a kilkanaście innych rozsypuje i spada na czytelnika, rzucając go na głęboką wodę. Mówi "radź sobie z tym sam, ja ci nie pomogę", ale pozbieranie się jest naprawdę ciężkie. Sama coś o tym wiem... Takiego obrotu spraw naprawdę się nie spodziewałam i to co ujrzałam na ostatnich stronicach tej książki, okazało się być dla mnie jednym wielkim szokiem. Ostatnie strony czytałam po kilka razy, żeby sprawdzić, czy rzeczywiście czegoś nie pominęłam albo nie przekręciłam, bo wszystko wydawało się być niemożliwe i odległe. Kiedy już upewniłam się, że to co przeczytałam to prawda, rozkleiłam się na dobre. Straciłam całą ochotę na czytanie i nie miałam zamiaru sięgać po żadne książki przez najbliższy tydzień, ale w końcu się pozbierałam.

Muszę wam powiedzieć, że napisanie tej recenzji strasznie długo odwlekałam, ale chyba to zauważyliście, nie? Miała być gotowa kilka dni temu, ale tą historię musiałam bardzo dobrze przetrawić, by zabrać się za pisanie opinii. Trochę się przeliczyłam i nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa, ale wreszcie udało mi się coś nabazgrać. I wcale nie jestem dumna z tej recenzji. Przemawiałam pod wpływem emocji, więc nie dziwcie się, że tym razem moja opinia jest niespójna czy chaotyczna. Już sami widzicie, co ta książka ze mną zrobiła. I polecam wam ją bardzo gorąco, ale uważajcie, żebyście nie zareagowali tak jak ja, bo chyba nie chcecie mieć kaca książkowego, nie? :D

W serii Trzy metry nad niebem:
Trzy metry nad niebem | Tylko ciebie chcę | ?

63 komentarze :

  1. Wspaniała książka, kac książkowy w moim przypadku był nieunikniony :(
    Ale nie żałuję, że ją przeczytałam i zawsze polecam każdemu :D

    https://lakaksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi jakoś udało się szybko pozbyć kaca książkowego, ale mam na to swoje sposoby :D Przede wszystkim oglądnęłam film na podstawie tej książki, zjadłam całą tabliczkę czekolady Studenckiej <3 i piłam kakałko :P A na dokładkę jeszcze arbuz i siedzenie pod kocykiem, nawet w takie upały! :D I pomogło? pomogło! :P

      Usuń
  2. Twoja recenzja wcale nie jest chaotyczna, moje są gorsze, nawet kiedy nie przemawiają przeze mnie silne emocje :) Bardzo miło się ją czytało- zarówno książkę, jak i Twoją opinię! Niezwykle miło wspominam "Trzy metry nad niebem", bowiem stanowiła ona moje wejście w świat typowych romansów. Wcześniej moja lista przeczytanych książek mogłaby należeć do jakiegoś chłopaka (samo fantasy i sci-fi), ale się przełamałam! Zaraz po tej książce zabrałam się za "Tylko ciebie chcę", co było oczywiście dobrą decyzją :) Nie wstrząsnęła bardzo moimi uczuciami, ale i tak nieźle na mnie oddziaływała. Moja ocena jest bardzo podobna do Twojej
    Carpe books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam twoje recenzje i wcale tak nie sądzę! A wiem, co mówię :P Bardzo się cieszę z tego powodu :D Ja w sumie nie pamiętam, jaka książka była moim wprowadzeniem do świata romansów, ale takich typowych, nie tych paranormalnych :P Ja tam uwielbiam fantastykę i sci-fi i wcale się tego nie wstydzę, a tym bardziej nie powiedziałabym, że lista przeczytanych książek z takich gatunków należy do chłopaka. Ja nie mam pojęcia, kiedy zabiorę się za drugą część, ale jedno jest pewne, muszę ją mieć!

      Usuń
  3. Znajoma kilkukrotnie polecała mi tę książkę. Mimo wszystkich wad, jednak chcę po nią sięgnąć. Mimo tego, że to nie jest mój gatunek. Chcę ją wkrótce odnaleźć w bibliotece.

    Bo kocham czytać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobry wybór! Ja zawsze czytam i słucham opinii innych, ale koniec końców, i tak sama decyduję, na jaką ocenę zasługuje dana książka. Nie byłabym sobą, gdybym nie sięgnęła nawet po najgorszą książkę i się nie przekonała, czy te wszystkie negatywne opinie to prawda :P

      Usuń
  4. Czytałam dawno temu i końcówka również mnie podłamała. Mimo wszystko cieszę się, że wydałam na nią swoje pieniądze - to był dobry zakup.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się :) Ja książkę wygrałam i bardzo, bardzo się cieszę z tego faktu, że zgłosiłam się do konkursu :P

      Usuń
  5. Czytałam, ale w sumie kompletnie o niej zapomniałam. Pamiętam, że czytało się przyjemnie. Ale ja już jej nie pamiętam to była na pewno to książka "na raz" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeczytam tą książkę na pewno jeszcze nie raz :P I za każdym razem będę udawać, ze zakończeniem jest dla mnie nowością i totalnym szokiem, tak jakbym tej książki nie czytała jeszcze nigdy ;)

      Usuń
  6. Powinnaś być dumna, to bardzo dobra recenzja! Ja też nie przepadam jak moje piszę rozemocjowana, ale czasami to właśnie one pokazują komuś, że warto przeczytać książkę, którą opisuję :). Popatrz, teraz zachęciłaś mnie do szybkiego zakupu ,,Trzech metrów nad niebem" czego nie miałam w planach jeszcze 10 minut temu ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie rzecz biorąc, emocje są dobre xd wtedy piszę jakoś tak szczerzej i od serca, ale wiem, że zawsze wychodzi z tego jeden wielki chaos. Kiedy już wyjdę z tego "trybu" staram się jeszcze troszkę poprawić swoją recenzję, żeby nie brzmiała tak idiotycznie, jak na początku :P
      Hah, ja mam tak chyba z każdą pozytywną opinią o książce, do jakiej mnie choć trochę ciągnie xd

      Usuń
  7. Czytałam dwie książki Mocci i postanowiłam, że więcej po jego twórczość nie sięgnę. O ile "Mężczyzna, którego nie chciała pokochać" był znośny, o tyle "Chwila szczęścia" to tak głupia i bezsensowna historyjka, że to aż woła o pomstę do niego. Mam uraz do Mocci, dlatego nie skuszę się już na żadną jego książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie mam za sobą tylko jedną książkę tego autora i choć język był specyficzny, nie zniechęcam się i z ogromnym zainteresowaniem poznam jeszcze jakąś książkę Federica Mocci. Zacznę pewnie od "Tylko ciebie chcę", bo chcę ukończyć już historię Stepa i Babi. A później już zobaczę ;)

      Usuń
    2. Możliwe, że miałam pecha i akurat trafiłam na słabsze powieści, mam nadzieję, że te po które Ty sięgniesz będą lepsze :)

      Usuń
    3. To całkiem możliwe ;) Ja również mam taką nadzieję :)

      Usuń
  8. Książki nie czytałam, ale oglądałam jej ekranizację i byłam zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam ten film pod każdym możliwym względem, jednak dla mnie i tak nic nie przebije książki :P

      Usuń
  9. Czytałam książkę, jednak ekranizacja bardziej mi się podobała.
    (Mój blog)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi jednak przypadła do gustu bardziej książka, choć jako ekranizacja, "Trzy metry nad niebem" wypadło bardzo dobrze, a nawet niesamowicie i wcale tak wiele nie było zmienione czy pominięto. I to właśnie mi się podoba ;)

      Usuń
  10. Ja kilkukrotnie oglądałam ekranizację i z przyjemnością przeczytałabym książkę ;)
    Skoro sam film wywarł na mnie takie wrażenie, to co będzie z książką??

    Pozdrawiam :)
    ksiazki-mitchelii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej polecam ;)
      A tego to już nie wiem, ale myślę, że kiedyś na pewno przeczytasz tą książkę :P

      Usuń
  11. Muszę w końcu przeczytać. Film jednak raczej sobie odpuszczę, bo bardzo przypomina mi "Szkołę uczuć". Albo tylko mi się tak wydaje.

    Pozdrawiam
    blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej! To bardzo nietrafne porównanie :P Filmy zupełnie inne :D

      Usuń
  12. Książki jeszcze nie czytałam, ale pewnie to uczynię ;) Dopiero teraz zauważyłam że główny bohater ma zmienione imię w hiszpańskiej produkcji filmu ! :o Nie przepadam za takimi zmianami.

    http://czytelniczemysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I czyń to jak najprędzej :P Mi niestety nie przypadł do gustu ten zabieg (?), ale jednak całkiem fajne to imię wybrali :D Hache :D czy jakoś tak, bo nie wiem jak sie to pisze xd

      Usuń
  13. Bardzo dobre rozwinięcie. Mam tę książkę w swojej biblioteczce domowej. Miło się ją czyta ;)
    http://czytanienaszymzyciem.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeszcze nie czytałam, ale myślę, że to zrobię.
    Pozdrawiam.
    http://miedzy--stronami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak myślę i mam cichą nadzieję, że książka ci się spodoba :)

      Usuń
  15. Dosyć dawno ją czytałam, ale pamiętam do dziś, najlepsza książka tego autora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety jeszcze nie czytałam innych, więc nie mam jak porównywać. Nie mogę też się w tej sprawie wypowiedzieć, ale ja już przeczytam jakieś książki Federica Mocci, na pewno stwierdzę, czy ta jest najlepsza :)

      Usuń
  16. chcialam kiedys przeczytac ta ksiazke ale znajomi mi ja odradzaja i nadal nie wiem co robic ;c
    http://alotofpage.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem ci, że skoro nie wiesz co robić, może warto tą książkę przeczytać? Przynajmniej sama się przekonasz, czy jest warta uwagi czy jednak dobrze, że ci odradzano po nią sięgnąć ;)

      Usuń
  17. Ja ciągle się zbieram się do tej pozycji i zebrać się nie umiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może najwyższy czas to zrobić? Ale rozumiem, bo ja też mam tak bardzo często :/

      Usuń
  18. A ja mam w planach ekranizację tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytane kiedyś w e-book'u. ;) przeszkadzało mi tylko oryginalne imię Step. Jednak wolałam filmowe Ache :D do tego wątek jego przyjaciela niezmiernie mi się podobał. Szkoda tylko, że nie żył długo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, oryginalne to Stefano, Step to ksywka :P Filmowe było fajne, ale i tak nie przepadam za tym, że imiona bohaterów są zmieniane, kiedy film jest na podstawie książki :/ Dokładnie! To było takie smutne! :C

      Usuń
  20. Czytałam ją i mogę ją polecić każdemu bo jest super :)
    http://official-patty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Czytałam (a raczej cudem dotrwałam do 100 strony) inną książkę tego autora - Amore 14. Nie skończyłam jej. Styl autora totalnie nie przypał mi do gustu, bohaterowie byli okropnie płytcy i tępi... Po takich przeżyciach nie sięgnę już po żadną twórczość tego autora. Mam do czytania inne książki... ^_^ :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze nie czytałam, ale orientowałam się, jakie książki wydał ten autor i stwierdziłam, że "Amore 14" niezbyt mnie interesuje, więc na razie skupię się na "Tylko ciebie chcę" :P Styl autora jest bardzo specyficzny i nie wszystkim się on spodoba, więc to kwestia gustu ;)

      Usuń
  22. Zapiszę jako książkę do przeczytania :) ale będę czytać jak zelżą upały, bo na razie nie mam siły na to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry wybór :) A te upały są tak nieznośne, że nie można normalnie funkcjonować xd nic mi się nie chcę i cudem dożywam kolejnych dni, ale za to mam obok domu duży basen i mega chłodną wodę, więc leżenie na materacu w wodzie i czytanie książki to rarytas! :D

      Usuń
  23. Czytałam ją kilka lat temu i byłam nią wtedy oczarowana. Teraz nie wiem, co myśleć o tej książce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z biegiem lat każdy zmienia zdanie o niektórych rzeczach, a w tym wypadku książkach :D Teraz jestem zadowolona, ale za pare miesięcy ta książka wyda mi się pusta czy coś w tym stylu :D Nic nie da się na to poradzić :D

      Usuń
  24. Nie czytałam i raczej nie przeczytam. Nie moja bajka.

    OdpowiedzUsuń
  25. "Trzy metry nad niebem" czytałam już jakiś czas temu, ale naprawdę miło wspominam tę książkę :). Bardzo emocjonująca.

    OdpowiedzUsuń
  26. Jeju, tak długo wyczekiwana była przeze mnie! :D
    Świetna recenzja, na pewno ją wypożyczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałabym tą recenzję szybciej, no ale troszkę się przeliczyłam i przez kilka dni nic nie przychodziło mi do głowy, by napisać coś sensownego, bo ta książka tak na mnie działała! :D Ale w końcu się ogarnęłam i po 3, 4 dniach? napisałam recenzję :D

      Usuń
  27. No i co ja mam napisać? Byłam na nie, a Ty jak zwykle mnie przekonałaś! Nie wybaczę Ci tego :))
    Oczywiście żartuję :D
    Widziałam film w którym strasznie, a nawet bardzo strasznie irytowała mnie główna bohaterka, dlatego obiecałam sobie, że książki nie tknę. No cóż... zrobię wyjątek i przeczytam :)

    P.s. Recenzja jednym słowem genialna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Się ma ten dar przekonywania xD
      Film mi się podobał, ale główna bohaterka mnie irytowała. Znaczy ona sama w sobie była irytująca, ale w końcu miała mieć taki charakter, więc nie ma się co temu dziwić ;P
      Dziękuję :)

      Usuń
  28. Świetna recenzja, zresztą jak zawsze! Chciałabym umieć pisać tak jak Ty. A co do książki-jeszcze nie czytałam. Czeka na mojej półce już jakiś miesiąc, ale po przeczytaniu Twojej opinii chyba po nią sięgnę. Waham się pomiędzy nią a Eragonem...
    Pozdrawiam! /ksiazkowe-tajemnice.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, mam dziękować? :D Ja tam nie uważam, żeby moje recenzje były świetne :P A tym bardziej nie uważam, że twoje są w jakiś sposób gorsze od moich xd
      Dziewczyno, baaaardzo trudny wybór :P "Eragon" był świetną książką, ale może być tak, że będziesz miała problemy ze wciągnięciem się :/ A "Trzy metry nad niebem" jest krótsze, więc może zacznij od niej? :)

      Usuń
  29. Czytałam już kilka recenzji o tej książce (twoja jest super), ale jakoś nie mogę się przekonać. Chyba nie ciągnie mnie do historii o nastolatkach. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, każdy ma inny gust, więc nie musisz czytać niczego na siłę :P Sięgaj po te książki, które cię interesują :D

      Usuń
  30. I to się nazywa recenzja. Bardzo lubię takie obszerne teksty! :) Książki do tej pory nie czytałam, ale sądząc po fabule, mogłaby mi się spodobać.
    Pozdrawiam i dodaję się do obserwujących, zdecydowanie! :)
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com - będzie mi miło, jeśli zajrzysz.

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie, to znów ja - ach, jak mogłam nie zauważyć, że nie masz takiej rubryki? :< smutam bardzo, ale w takim razie zapiszę sobie blog w zakładkach i będę odwiedzać. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Szczerze mówiąc nie słyszałam wcześniej o tej pozycji, natomiast Twoja recenzja bardzo mnie zachęciła do jej przeczytania. Bardzo lubię czytać tego typu pozycje ;)

    http://ruderude-czyta.blogspot.com/2015/08/42-dzieci-gniewu-paul-grossman.html

    OdpowiedzUsuń

Zostaw ślad swojej obecności :)