czwartek, 16 lipca 2015

#17: Płonący most

Tytuł: Płonący most
Autor: John Flanagan
Seria: Zwiadowcy (tom 2)
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 22 kwietnia 2009
Ilość stron: 350
Kategoria: fantasy, przygodowe
Ocena: 5/10

Opis: Królestwo Araluenu przygotowuje się do wojny z okrutnym baronem Morgarathem. Will, zwiadowca Gilan oraz Horace otrzymują ważne zadanie - wyprawiają się do sąsiadującej z Araluenem Celtii, by wezwać jej władcę na pomoc w walce z najeźdźcą. Gdy docierają na miejsce, ich oczom ukazuje się przerażający widok - wioski Celtii są opustoszałe, wiatr hula po zniszczonych zabudowaniach, na gościńcach zaś królują bandyci. Od wyczerpanej, niemal umierającej z głodu dziewczyny, bohaterowie dowiadują się, że Morgarath uprzedził ich zamiary - zaatakował Celtię, porwał górników, a króla i jego ludzi odrzucił daleko na południe... Gdy Gilan wyrusza z wieściami do Araluenu, Will, Horace i Evanlyn odkrywają, że plan diabolicznego hrabiego jest dalece bardziej wyrafinowany, niż mogliby sądzić.
Tylko dni dzielą Morgaratha od wybudowania mostu, który pozwoli mu przerzucić armię na ziemie królestwa. Nie ma czasu, by poinformować o tym władcę, Will i Horace muszą wziąć sprawę we własne ręce. Ale spalenie mostu do dopiero początek kłopotów.

Zapraszam do rozwinięcia!

Czy kiedyś mieliście do czynienia z osobą, która udawała kogoś, kim tak naprawdę nie była? Mieliście do czynienia z osobą, która budowała wokół siebie mur, jako barierę, i usilnie starała się udawać kogoś innego? Starała się zmienić wygląd, upodabniając do kogoś nieważnego czy mało znanego, by ukryć swoją prawdziwą tożsamość. Nie wiedzieliście, kim jest owa postać, ale jej ruchy, zachowanie i słownictwo wyraźnie świadczyło o tym, że wcale nie jest tak mało istotną osobą w społeczeństwie, jak wydawało się na początku. Budziła w was zainteresowanie, które mogło okazać się naprawdę zgubne i niebezpieczne. Podświadomie wiedzieliście, że z jakiegoś powodu ta osoba się ukrywa, jest kimś zupełnie innym niż mówi, może nawet jest kimś, kto odgrywa bardzo ważną rolę w społeczeństwie, ale ciągle odpychaliście od siebie te myśli i nie zwracaliście na nie uwagi. Zsyłaliście je na drugi tor, postanawiając zająć się czymś zupełnie innym. W końcu zaczęły pojawiać się problemy i ciągłe kłamstwa, którymi byliście częstowani. A kiedy sytuacja naprawdę się pogorszyła, jedyną osobą, na którą mogliście liczyć był nie kto inny, jak osoba z nieznaną wam tożsamością.

 Sądziłem, że te urwiska są przeszkodą nie do przebycia - zdziwił się Will. Halt pozwolił sobie na ponury uśmiech. - Nie ma przeszkód, których nie dałoby się pokonać...

"Płonący most" to druga część serii "Zwiadowcy", napisanej przez Johna Flanagana. Po ten tom sięgnęłam z wiadomych powodów. Chciałam poznać dalsze losy Willa i jego przyjaciół. Byłam niezmiernie ciekawa, jak potoczą się wydarzenia, chciałam wiedzieć, kto umrze, kto się podda, a kto będzie walczył dalej, chciałam wiedzieć kto wygra, kto przegra, a kto się zakocha. Byłam bardzo, bardzo ciekawa, jak Flanagan rozwinie serię, która składa się aż z 12 tomów! Chciałam się dowiedzieć, czy ostatnie tomy nie będą naciągane, czy akcja nie będzie się pokrywać z innymi książkami z tej serii. Na razie czytam tom czwarty i postanowiłam póki co na tym poprzestać, bo muszę uregulować zaległe recenzję książek z tej serii. Ale nie o to chodzi! Czy książka mi się podobała? Sami zobaczcie.

Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.

Bardzo dużo osób mówi, że "Zwiadowcy" są serią niebywałą, świetną i niesamowitą pod wieloma względami. Powtarzają, że nigdy nie czytali czegoś lepszego, czegoś podobnego, ale ja miałam nieco inne odczucia po przeczytaniu drugiego tomu. Po pierwsze, powiem szczerze że już wielokrotnie spotkałam się z o wiele ciekawszymi dla mnie seriami. Fabuła jest bardzo, bardzo prosta i nie składa się z nieprzewidywalnych wydarzeń. Nie czułam żadnego elementu zaskoczenia, gdy któryś z bohaterów dokonał czegoś niezwykłego. Akcja wydaje się toczyć bardzo wolno i tu zaczynają pojawiać się opisy. Teksty, których nienawidzę, bo zawierają mało istotne zdania, które powtarzają się co parę stron. Dialogów jest mało i nad tym ubolewam najbardziej, bo książka byłaby niesamowita, gdyby autor przyłożył się bardziej do rozmów bohaterów.

Muszę to sobie zapamiętać, na wypadek, gdyby kiedyś zaczęło mnie to obchodzić.

Niektóre sytuacje są bardzo naiwne i wydaje mi się, że autor starał się znaleźć cudowne rozwiązanie jakiegoś problemu, przez sytuację, która raczej nie powinna mieć miejsca, bo czytelnik mógł czuć niedosyt. Ja czułam się nabrana i odniosłam wrażenie, że Flanaganowi momentami nie chciało się trochę wysilić i pomyśleć nad ciekawszym rozwinięciem sytuacji. Wolał postawić na czymś najprostszym, a zarazem najgorszym z możliwych opcji. Jedna sprawa była dla mnie naprawdę niesamowicie absurdalna, ale postanowię wam oszczędzić informacji, która to była, by osoby, które jeszcze nie czytały, nie czuły się zaspojlerowane :D 

Nie jestem pisarzem, nie wydałam swojej książki i nie powinnam się wymądrzać, bo co ja tam wiem, ale jako czytelnik, mogę się wypowiedzieć w kilku kwestiach. Po pierwsze, chyba lepiej jest wydać serię, składającą się ze znacznie mniejszej ilości tomów, nad którą ktoś poświęciłby trochę więcej czasu, by wszystko było jak najbardziej oryginalne i zaskakujące, a nie wydać serię jak z kosmosu, która czasami wydaje się być nudna jak flaki z olejem. Po drugie, to właśnie różnymi pomysłami przyciąga się czytelników. W "Zwiadowcach" wyraźnie wyczuwalna jest podzielność na dobro i zło, i to mnie trochę denerwowało. Wydaje mi się, że nie było postaci neutralnych, a co gorsza, nie było ani jednej osoby, która była mieszanką dobra i zła.

Jeden mąż może być zdrajcą. Dwóch może być w zmowie. Trzem mężom ufajcie szlachetni panowie.

Oprócz tych negatywów, pojawiło się też wiele pozytywnych elementów. Przede wszystkim książka jest w miarę krótka, więc czyta ją się dosyć szybko i przyjemnie. Nie występują tu wątki miłosne, co jak dla mnie jest naprawdę dobrym posunięciem ze strony autora, bo gdyby dołożyć do całej historii jakiś tandetny romans, historia byłaby mdła i nudna. Choć niektóre wydarzenia i sytuacje były naprawdę bardzo naiwne, nie brakowało tu prawdziwych przygód! Dodatkowo, to jeszcze nie wszystko

Tymczasem Evanlyn spoglądała na niego dłuższą chwilę. Zdała sobie sprawę, że ten chłopak gotów jest dać się pojmać, jeśli dzięki temu zdoła utrzymać nieprzyjaciela choćby przez kilka chwil dłużej z dala od mostu.
Pojmać albo zabić - dotarło do niej w następnej chwili.

Will po raz kolejny udowadnia, że jest godzien tytułu Zwiadowcy. Dokonuje rzeczy, której niejeden nastolatek nie odważyłby się zrobić. Wykonał coś, co na moje oko było trochę naciągane, ale mniejsza o to. Już dużo napisałam o wadach, więc chyba wystarczy. Horacy pokazał się z jak najlepszej strony i okazał się przyjacielem Willa. W tej części poznajemy też kilka nowych postaci, ale najważniejszymi są Gilan, czyli stary uczeń Halta, i Evanlyn, czyli dziewczyna, która podała się za służącą. Nie mogę jednak nie wspomnieć o tym, że ubolewałam, gdyż Halta była w tej książce naprawdę mało. Mojej ulubionej postaci, która jest najlepszą z całej tej książki, nie było przez dłuższy czas. Szkoda, szkoda. Mogliśmy też zaobserwować wyraźne zmiany w głównych postaciach, które oczywiście były dobre.

Brak wiary w siebie jest chorobą. Jeśli stracisz panowanie nad tym, wątpliwości staną się twoją rzeczywistością.

Język bohaterów i ich rozmowy są naprawdę interesujące i żałuję, że było ich tak mało. Co chwila pojawiał się jakiś śmieszny tekst, który mnie bawił. Dosyć często padały tu też bardzo mądre słowa, których znacznie było ważne. Uwielbiam książki z jakimkolwiek przesłaniem czy radami, a tutaj było ich dosyć dużo. 

Sarkazm wcale nie jest pośledniejszą formą humoru. Sarkazm po prostu nie ma
z poczuciem humoru nic wspólnego.

Ta książka przypadnie do gustu głównie młodszej młodzieży. Jest idealna dla osób, które nie przywiązują większej uwagi do stylu autora, autentyczności wydarzeń czy realności jakiejś sprawy. Jest dobra dla osób, które poszukują książki dobrej na wolne popołudnie, żeby się trochę rozerwać czytając. Lektura ma potencjał, ale nie można go porównywać z innymi seriami o podobnej fabule, gdyż jest on znacznie mniejszy. Książka jest przyjemna, wydaje mi się, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie, a Halt spróbuje podbić wasze serca swoim charakterem, lecz nie pojawia się on zbyt często. Śmiało możecie zapoznać się z tą serią, gdyż może okazać się niezłą odskocznią od rzeczywistości :)

W serii Zwiadowcy:
Ruiny Gorlanu | Płonący most | Ziemia skuta lodem | Bitwa o Skandię |
Czarnoksiężnik z Północy | Oblężenie Macindaw | Okup za Eraka | Królowie Clonmelu |
Halt w niebezpieczeństwie | Cesarz Nihon-Ja | Zaginione historie | Królewski Zwiadowca

45 komentarzy :

  1. Widzę, że ta seria ma sporo tomów. Nie czytałam jeszcze pierwszego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy polecam przeczytać, a resztę to już sama zobaczysz :) Tak, seria ma naprawdę sporo tomów, ale nie wiem, czy Flanaganowi opłacało się takie rozwlekanie historii na 12 książek! Mógł skupić się na jednej i zrobić wszystko porządnie :)

      Usuń
  2. No cóż... ja jestem jedną z tych osób, które o "Zwiadowcach" słyszały wiele dobrego, więc jestem nieco zaskoczona Twoją recenzją, ale nie powiem... zdołałaś zasiać we mnie iskierkę zwątpienia czy rzeczywiście ta seria jest tak genialna jak wszyscy mówią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy tom spodobał mi się i sięgnęłam po kolejne. Ten mnie trochę zawiódł, naprawdę, ale mimo to się nie zraziłam i czytam dalej. Każdy ma inny gust, a ja nie skupiałam się na samej historii, ale też na jej wadach i zaletach. Hak widać wad było nieco więcej.

      Usuń
  3. myślę, że mi nie przypadnie do gustu...

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam o tej książce ;) Jednak aby stwierdzić czy jest dobra muszę sama kiedyś ją przeczytać :D Pozdrawiam :3

    http://mylifemypassionsmyeverything.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację :) Każdy ma inny gust i inaczej też odbiera niektóre elementy w książce :)

      Usuń
  5. Kocham "Zwiadowców"! Od tego się zaczęło moje czytanie i naprawdę szczerze ubolewam na tym, że to tylko 12 tomów.
    Mam same pozytywne wspomnienia z tą serią i mam nadzieję, że niedługo uda mi się do niej wrócić.
    Dla mnie to, że dialogów nie jest za dużo, to zaleta. Poza tym jak są, to często bardzo mnie bawią.

    melomol.bogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dialogi naprawdę są śmieszne, ale ja bym i tak wolała, gdyby było ich ciut więcej :)

      Usuń
  6. Nie czytałam jeszcze tej serii, ale nie wiem kiedy po nią sięgnę :D
    Na razie zapisałam xD

    www.majkabloguje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Pare razy zastanawiałam się nad przeczytaniem Zwiadowców, ale jakoś tak wyszło, że jak dotąd nie udało mi się to. Być może spróbuję się zapoznać z ta seria jeszcze w wakacje jak przeczytam to co sobie zaplanowałam :>

    http://secretsofbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak sobie zaplanuję, co będę czytać to i tak mi to nie wychodzi, bo zawsze czytam co innego :P Tom pierwszy polecam, więc jak najbardziej możesz po niego sięgnąć ;)

      Usuń
  8. Ojej tęskniłam za twoimi wpisami, myślałam kiedy znów coś dodasz. ☺ No ja nie czytałam tej serii od początku choć w duszy ubolewam czemu tego nie zaczęłam czytać choć tyle razy obok tych książek przechodziłam. Świetna fabuła i akcja. Muszę się za nią wziąć :)
    Pozdrawiam ciepło ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nie zabijaj :D nominowałam Cię do Tagu albo/albo
      http://kochamczytack.blogspot.com

      Usuń
    2. Nie sądziłam, że ktoś aż tak bardzo lubi moje recenzje, że będzie za nimi tęsknił :P Jestem zaskoczona, ale strasznie mi miło :)
      Ta część średnio mi się podobała, ale kolejne są o wiele lepsze, więc radzę się za nie zabrać :D
      Nie zabiję, naprawdę :P Odpowiadałam już na ten tag, ale mogę to zrobić po raz kolejny :)

      Usuń
    3. No a co myślałaś uwielbiam twój blog <3 a to nie musisz go robić 2 raz nie będę cię katować. Zresztą większość osób m te same odpowiedzi i zbędne jest robienie tego samego.
      Całusy :*

      Usuń
    4. No to podobnie, jak ja twój :P Nie katujesz, zrobię go :D Choć odpowiedzi będą takie same, zrobię tak, by brzmiały inaczej :P

      Usuń
  9. Nie czytałam jeszcze Zwiadowców, muszę to chyba nadrobić, bo sądząc po opinii seria godna przeczytania :)
    www.oczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała seria owszem, ale niektóre części nie były tak świetne, jak myślałam, że będą ;)

      Usuń
  10. Tylko 5/10? Nie czytałam "Zwiadowców", ale słyszałam mnóstwo pochlebnych opinii. To 5/10 już przy drugim tomie nieco osłabia mój zapał do lektury :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety :P Ja również tych opinii widziałam i słyszałam mnóstwo, ale szczerze powiedziawszy, nie mam pojęcia, dlaczego wszyscy tą serię aż tak bardzo zachwalają. Podoba mi się, jest okej, ale jak dla mnie to troszkę rozwleczona, a niektóre części są nudne. Pierwszy tom jest fajny, drugi trochę mnie, a reszta znowu lepsza ;)

      Usuń
  11. Słyszałam, ale raczej nie sięgnę; nie moja bajka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sięgnęłam, bo wszyscy zachwalali :P Nie wiem czemu.

      Usuń
  12. Haha. Drugi tom to jedyny jaki czytałam z tej serii i jakoś bardzo mnie nie zachęcił do zapoznania się z dalszymi losami bohaterów. 5/10 chyba idealnie odzwierciedla książkę. W zupełności się z tobą zgadzam :)

    http://blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, jak widzę mamy podobny gust ;P

      Usuń
  13. Trochę czuję się za stara na tę książkę :P

    OdpowiedzUsuń
  14. A taką miałam ochotę na "Zwiadowców"! Jeszcze się zastanowię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanów :) Przeczytaj pierwszy tom i zobacz, czy przypadnie ci do gustu ;)

      Usuń
  15. Kilka miesięcy temu zaczęłam swoją przygodę ze Zwiadowcami, ale pierwszy tom mi się nie spodobał, chyba nie moje klimaty :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że takie serie o podobnej tematyce trzeba po prostu lubić ;) Jeśli nie kręcą cię takie klimaty, książka raczej nie dla ciebie.

      Usuń
  16. Widziałam tą serię na półkach biblioteki, ale jakoś nie miałam ochoty przeczytać. Za to wybrałam drugą część "pięknych istot" czyli "Niebezpieczne istoty" i ta jest o wiele lepsza od pierwszej części, także polecam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie miałam okazji przeczytać Pięknych istot, ale zbieram się do tego już od dłuższego czasu. Na pewno przeczytam, ale jeszcze nie wiem kiedy :)

      Usuń
  17. Zostałaś nominowany do przysłowiowego TAGu :) Szczegóły tutaj http://ksiazki-recenzje-czytelnicy.blogspot.com/2015/07/przysowiowy-tag.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za nominacje! Odpowiem za jakiś czas ;)

      Usuń
  18. Jeszcze nie czytałam nawet pierwszego tomu, ale jak będę miała ochotę i czas, to postaram się po niego sięgnąć.

    http://miedzy--stronami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy tom mi się podobał i jak najbardziej zachęcam, żeby go przeczytać :)

      Usuń
  19. A ja chętnie dam się namówić, może już niebawem gdzieś ją wypatrzę :)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu nie ;) Seria sama w sobie jest okej, więc warto przeczytać choć jeden tom.

      Usuń
  20. Bardzo mnie ta seria wciągnęła, przeczytałam wszystkie części. Ta obfitowała w dość dramatyczne wydarzenia i chyba nie jest moją ulubioną, późniejsze są dużo lepsze. I oczywiście uwielbiam Halta.
    pozdrawiam ;)
    Latające książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze nie przeczytałam wszystkich części, ale zamierzam to zrobić :) Hal jest boski i genialny i go po prostu uwielbiam :D

      Usuń

Zostaw ślad swojej obecności :)