piątek, 19 czerwca 2015

#10: Angelfall

Tytuł: Angelfall
Autor: Susan Ee
Seria: Opowieść Penryn o końcu świata (tom 1)
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2013 rok
Ilość stron: 316
Kategoria: dystopia/antyutopia, paranormal romance,
Ocena: 9/10

Opis: "Aniele, stróżu mój... szeptaliśmy przez setki lat. Myliliśmy się. Teraz to właśnie ONE okazały się naszym największym koszmarem."

Ziemię ogarnęły ciemności. Państwa upadły, szpitale, szkoły i urzędy stoją puste, nie działają komórki. Za dnia na ulicach rządzą brutalne gangi, ale kiedy zapada mrok wszyscy wracają do kryjówek, kryjąc się przed grozą Najeźdźców. Anioły. Niektóre piękne, inne jakby wyjęte z najgorszych koszmarów, a wszystkie nadludzko potężne. Przez wieki uważaliśmy je za swoich stróżów, teraz okazały się agresorami siejącymi śmierć. Dlaczego zstąpiły na ziemię? Z czyjego rozkazu? Jaki mają plan? Czy ludzie zdołają im się przeciwstawić?
Siedemnastoletnia Penryn wyrusza w desperacki pościg, żeby uratować życie młodszej siostry. Żeby zwiększyć swoje szanse musi zjednoczyć siły ze swoim wrogiem. Oboje przemierzają Kalifornię, niegdyś piękną i słoneczną, dziś kompletnie zniszczoną i wyludnioną, a wszechobecna śmierć niejednokrotnie zagląda im w oczy. Na końcu podróży, w San Francisco, każde z nich stanie przed dramatycznym wyborem.
 Czy postąpią właściwie?

"Angelfall" to trzymająca w napięciu, momentami brutalna i krwawa opowieść o końcu świata.
Mroczną atmosferę książki równoważą pełne humoru dialogi, a postapokaliptyczny mrok rozjaśniają promyki nieoczekiwanie rodzącego się uczucia.

Zapraszam do rozwinięcia!

Po tą książkę sięgnęłam pod wpływem chwili. Przeglądałam różne pozycje na stronie lubimyczytać.pl, a jako że aktualną książkę skończyłam chwilę wcześniej, wybrałam jedną z tych, które już jakiś czas temu mnie kusiły. Padło właśnie na "Angelfall", czyli pierwszą część trylogii napisaną przez Susan Ee, a to wszystko ze względu na okładkę, która okropnie mnie zaintrygowała. Na samym początku, kiedy ją ujrzałam, zastanawiałam się co tu robi motyl. Nie mówcie mi, że ten obrazek nie przypomina trochę motyla? Mimo to, coś mi tu nie do końca pasowało, bo sam tytuł wspomina o aniołach. Postanowiłam więc sprawdzić, o co w tym wszystkim chodzi i dowiedzieć się, skąd tu się wziął motyl i jaki ma on związek z tytułem.

Już czytając pierwsze strony tej książki, wydało mi się zabawne, jak mój wzrok mnie zwiódł, bo na okładce prezentuje się nic innego, jak skrzydła anioła, a nie jakiś motyl. Chociaż byłam już niemal pewna, że tam są skrzydła, ja jako osoba uparta musiałam nadal sterczeć wlepiona w okładkę i przekonywać się, że nie ma tam motyla. Po ostatecznych oględzinach, wróciłam z powrotem do tekstu, by spędzić nad nim kilka godzin pełnych niesamowitych wrażeń i wielu rożnych przeżyć.

Akcja w książce zaczyna się w niekorzystnym dla autorki momencie, bo nie wyjaśniła nam ona wielu rzeczy. Chodzi o to, że Ziemia została zaatakowana przez anioły, ale tak naprawdę nie wiemy z jakiego powodu. Wiemy tylko, że anioły sobie przyleciały, nagrandziły i teraz terroryzują ludzi, a na świecie zapanował chaos. Liczyłam na to, że pod koniec książki wyjaśni się wszystko, cały ten nalot na Ziemię i ogólnie motywy aniołów, ale niestety przeliczyłam się. Mam jednak nadzieję, że w kolejnych tomach wszystko się wyjaśni.

Nigdy nie zdawałam sobie sprawy, jak wielkim zwycięstwem jest przeżycie
kolejnego dnia.

Główna bohaterka – Penryn przemieszcza się ulicami zdewastowanego miasta razem ze swoją siostrą i matką, która czasami potrafi być bardzo nieogarnięta, jak na dorosłą kobietę. Nagle dziewczyna zauważa anioły, które zlatują na Ziemię i toczą walkę z jakimś innym o śnieżnobiałych skrzydłach. Penryn, jej mama i siostra chowają się za autem, a kiedy śnieżnobiałe skrzydła anioła zostają odcięte, jeden z ‘tych złych’ zauważa ją. Porywa jej siostrę, a jedyną szansą na jej odnalezienie staje się anioł pozbawiony skrzydeł. Dodatkowo jej matka staje się nieobliczalna i biega gdzieś po ulicach miasta, przy czym zostawia trupy z wieloma szczegółami, które zostawić mogła tylko ona.

Akcja toczy się dalej, bo aby odzyskać porwaną siostrę trzeba sprzymierzyć się z wrogiem, a to nie jest łatwe zadanie. Zastanawiam się, jak ja bym postąpiła na miejscu głównej bohaterki. Czy wybrałabym honor, czy rodzinę? To, jaką decyzję podjęła Penryn uważam za słuszną, ale nie wiem czy ja zrobiłabym tak samo na jej miejscu, chociaż rodzina jest zawsze najważniejsza.

Powinnaś wiedzieć, że... - mówi tak cicho, że prawdopodobnie nawet inne anioły nie potrafiłyby wyłowić poszczególnych słów z szumu wypełniającego salę - w sumie niespecjalnie cię lubię.

W tej książce, pomimo częściowej zagłady ludzkości nie brakuje wcale elementów humorystycznych. Okazuje się, że anioł o imieniu Raffe potrafi być sarkastyczny, a żarty wychodzą mu całkiem nieźle. Penryn również potrafi żartować, ale nie tak jak Raffe w obliczu niebezpieczeństwa. Dialogi pomiędzy dwójką tych bohaterów z początku są przepełnione wrogością i brakiem zaufania, a jedno drugiemu chce dopiec, lecz z czasem stają się normalnymi rozmowami.

Penryn jako osoba była ogromnie dzielna i podjęła wiele słusznych decyzji, choć niektóre z nich były równoznaczne z misją samobójczą. Ona mimo to i tak wychodziła ze wszystkiego cało. Choć czasami serce biło jej szybciej, ona i tak pamiętała, żeby nie uciekać z krzykiem, ale brnąć dalej za ustalonym celem. Nie poddawała się, jakby to zrobiło wiele osób na jej miejscu, bo za wszelką cenę chciała odzyskać swoją siostrę. Podziwiam ją za wytrwałość, bo tej na pewno jej nie brakowało.

Po raz pierwszy w życiu jestem dumna z bycia człowiekiem. Owszem mamy mnóstwo wad. Ulegamy słabością, jesteśmy zagubieni, brutalni i zmagamy się z wieloma problemami. Nieważne, i tak cieszę się, że jestem córką człowieczą.

Raffe był postacią, której jeśli nie było w danym momencie, strasznie mi brakowało. Anioł pozbawiony skrzydeł, który został tak naprawdę zmuszony pomóc śmiertelniczce. Podjął się trudnego zadania, choć tak naprawdę nie miał wyjścia. Jego charakter był praktycznie taki sam, jak wielu chłopców/mężczyzn w różnych książkach, dlatego jakoś za wiele się od nikogo nie różnił.

Ale moją ulubioną postacią z tej książki i tak zostanie mama Penryn, choć nie bywała ona często. Momentami mnie przerażała, ale za chwilę chciało mi się z niej śmiać. A jej obsesja na punkcie zgniłych jajek zasłużyła na ogromny plus, bo jeszcze w żadnej z przeczytanych mi dotąd książek nie spotkałam się z tak ciekawą, a zarazem dziwną obsesją. Kobieta miała swoje "demony" i twierdziła, że diabeł do niej mówi, a kiedy sama mówiła coś godzinami w niezrozumiałych dla nikogo językach, była po prostu przerażająca.

- Penryn?! Z kim rozmawiasz?! - pyta matka niemal oszalałym tonem.
- Z moim osobistym demonem, mamo. Nie martw się. To jakiś słabeusz.
(...)
- Och! - stwierdza niespodziewanie spokojnym głosem matka, jakby moja odpowiedź wszystko jej wyjaśniła. - Rozumiem. Tylko go nie lekceważ. I nie składaj obietnic, których nie możesz dotrzymać.
 

W tej książce pojawił się również wątek romansu, do którego tak naprawdę ani Penryn, ani Raffe się nie przyznawali. Z wielu względów i powód, choćby dlatego, że byli przedstawicielami dwóch wrogich wobec siebie ras. Mimo to, Raffe czuł coś do Penryn i stała się ona dla niego ważna, choć ciągle upierał się, że jej nie lubi.

Nie obeszło się też bez żadnej tajemnicy, bo bez niej książka nie byłaby taka sama. A tajemnica ta wydała się być wyjątkowo okropna. Penryn na swej drodze do odszukania siostry napotkała wiele pogryzionych ciał. Nikt nie wiedział, kto to zrobił, lecz dużo osób zakładało, że była to sprawka aniołów. Później jednak okazało się, że przyczyniły się do tego... dzieci, ale w jaki sposób były z tym wszystkim powiązane i jaki udział miała w tym siostra Penryn, dowiecie się czytając tą książkę.

Wszystkie uczucia wpycham do sejfu i zatrzaskuję za nimi grube, trzymetrowe drzwi - na wypadek, gdyby któremuś zachciało się wydostać.

Przyznam się szczerze, że na początku sądziłam, że ta książka będzie jakąś kompletną klapą albo kolejną z serii "to już było". Nie spodziewałam się, że wywrze ona na mnie tak wielkie wrażenie i moje podejrzenia okazały się być niesłuszne. Jeśli lubisz fantastykę lub poszukujesz czegoś z nutką tajemnicy bądź przerażających momentów, sięgnij po "Angelfall", a obiecuję Ci, że dostaniesz to, czego szukałeś.

W serii Opowieść Penryn o końcu świata:
 Angelfall | Penryn i Świat Po | Penryn i kres dni

37 komentarzy :

  1. Bardzo mnie zainteresowałaś swoją recenzją! Chyba po nią sięgnę niedługo :)

    http://isareadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Tyle ostatnio słyszę o tej książce, że w końcu ją przeczytam, jeśli tylko kiedykolwiek znajdę na nią czas (lista wciąż rośnie) :)
    Pozdrawiam
    withcoffeeandbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, zostałaś nominowana do LBA, więcej szczegółów - http://withcoffeeandbooks.blogspot.com/2015/06/liebster-blog-award-1.html
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
    2. Moja lista również stale rośnie i teraz to już będzie tak z 850 książek, które chcę przeczytać :P Pytanie tylko, kiedy ja znajdę na to czas?

      Usuń
  3. Choć nie przepadam zbytnio za fantasy, to jednak na powyższą książkę mam wyjątkową ochotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po nią sięgnęłam, bo mnie zaintrygowała, ale też dlatego, że uwielbiam fantastykę. Mimo to, każdy ma inny gust ;)

      Usuń
  4. Lubie książki fantasy, jednak z twojej recenzji wynika, że ma to wiele elementów horroru, za którym nie przepadam. Może kiedyś dorosnę i przeczytam tę pozycję, ale jak na razie trzymam się z daleka.
    Pozdrawia Victoria z http://czytelniczemysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nie do końca bym powiedziała, że ta książka posiada elementy horroru, ale momentami była naprawdę przerażająca. A to głównie tyczy się tych nadgryzionych ciał i roli w tym dzieci, no i matki Penryn :)

      Usuń
  5. Zachęciłaś mnie swoją recenzją, w najbliższym czasie muszę udać się na poszukiwania tej książki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, i musisz to zrobić jak najszybciej :P

      Usuń
  6. Książka jak dla mnie! Fantastyczna wizja świata, nie wiem czemu przyciągają mnie takie katastroficzne książki. Anioły, które już nie są dobre to może być jeszcze leprze. Książka z tajemnica wiele książek ich ma, dobrze gdy książka buduje napięcie i nie pewność, ale czasami czytając dobrą książkę o mało zawału serca nie dostaje. (Nie tak dosłownie :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również przyciągają takie książki, ale to kwestia gustu ;)

      Usuń
  7. Bardzo mnie zainteresowałaś. Książka wydaje się być niezwykle intrygująca... Matka Penryn musi być świetną postacią, podobnie jak i Raffe. Kolejna pozycja, którą muszę przeczytać!
    Pozdrawiam serdecznie!
    Fanny http://buszujacawsrodksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, matka Penryn jest świetna :P Nie chciałabym mieć takiej mamy, ale była postacią z której się śmiałam, a za chwilę jej bałam ;)

      Usuń
  8. Książka na pewno spodobałaby się mojej przyjaciółce. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz jej o nie wspomnieć ;)

      Usuń
  9. Nominowałam Cię do #TheNameBookTAG'u ;)

    http://ruderude-czyta.blogspot.com/2015/06/thenamebooktag.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Zachęciłaś mnie do przeczytania :))

    Zerknij http://maadeleinefashion.blogspot.com/ ps możesz kliknąć w reklamę po prawej stronie?

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem właśnie w trakcie czytania drugiej części i już mogę powiedzieć,że UWIELBIAM tą serię!

    http://czytam-ogladam-recenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się za niedługo zabiorę za drugi tom ;)

      Usuń
  12. Czytałam "Angelfall" jakiś czas temu, koleżanka mi ją poleciła. Książka mnie zachwyciła, bardzo intrygująca historia z momentami grozy, wieloma trudnymi wyborami i ciężką drogą do pokonania. Pochłonęłam ją raz-dwa! Przeczytałam również drugą część, która była równie fantastyczna! Polecam przeczytać :D
    NiczymSzeherezada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No drugiej części jeszcze nie czytałam, ale za niedługo się za nią zabiorę, bo ta książka mi się tak spodobała, że nie mogę zostawić drugiego i trzeciego tomu bez przeczytania ;)

      Usuń
  13. Tę powieść mam w planach, a po twojej recenzji mam jeszcze większą chęć sięgnąć po tę książkę.
    Będę ją musiała niedługo zdobyć.
    Świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam, bo ta książka staje się moją kolejną miłością ;)

      Usuń
  14. "Angelfall" urzekła mnie przede wszystkim swoją mroczną gęstą atmosferą :) Dawno nie czytałam takich książek. Mam już na półce 2 część. :) Bardziej podobają mi się amerykańskie okładki (Ta pierwsza jest w ich stylu druga już nie :)) Jednak gdy zobaczyłam naszą okładkę 3 części to nie mogłam wyjść z zachwytu. Przepiękna ;) Choć ja nie widziałam żadnego motyla w tej pierwszej :P
    http://pieknoczytania-recenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, ja nie do końca zwróciłam uwagę za pierwszym razem, co jest na okładce, więc rzuciłam okiem i "o, motyl" :P Okładka części jest okej, ale mnie nie urzekła, bo mogło być wszystko utrzymane w podobnej kolorystyce.

      Usuń
  15. Mnie jakoś szczególnie do gustu ta książka nie przypadła, może dlatego, że to nie do końca moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może. W końcu każdy ma odmienny gust :)

      Usuń
  16. Nie no, ja po prostu muszę ją mieć! U mnie w bibliotece jej nie ma, a na internecie co rusz widzę jej recenzje :c

    Pozdrawiam, Lucy :*
    http://zeglujacmiedzysnami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz ją kupić lub przeczytać na Internecie, jeśli masz problem z jej znalezieniem :)

      Usuń
  17. Urzekła mnie okładka ♥ nie słyszałam o te książce wcześniej, dodaję ją do listy książek do zdobycia i przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje :) Okładka jest świetna :)

      Usuń
  18. Uwielbiam! <3 Zgadzam się właściwie z każdym Twoim słowem! :D Bardzo lubię klimat książki, świat przedstawiony, Penryn (dobrze, że nie była kolejną płaczącą bohaterką!). ^_^ Mama Penryn faktycznie jest intrygująca; przerażająca w swoim zachowaniu, ale jednocześnie jaką taka... interesująca. ^_^
    Czekam na ostatnią część. ^_^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Ta jej mama była taka creepy, ale jednocześnie nie mogłam się nie śmiać z jej zachowania :D

      Usuń

Zostaw ślad swojej obecności :)